• Wpisów: 84
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:25
  • Licznik odwiedzin: 17 280 / 1585 dni
 
leonettakryminal
 
- Wiesz czy nie wiesz?
- Nie, nie wiem.
- A ja myślałem, że zdawałaś sobie z tego sprawę. – ręce Leona powędrowały na talię Violetty.
- Zostaw. – zabrała jego dłonie.
- Nie bądź takim niewiniątkiem, kochanie.
- N..nie nazywaj mnie tak.
- Będę cię nazywał, jak mi się żywnie podoba. A wiesz, dlaczego? - nachylił się nad nią tak, że jego oddech łaskotał jej ucho. - Bo od tego momentu jesteś całkowicie moja. - ręka chłopaka powędrowała na kark dziewczyny, gładząc go. Po chwili, bez ostrzeżenia, szarpnął za jej koszulę tak, że miał otwarty widok na nagie ramię szatynki i ramiączko stanika.
- Proszę, nie dotykaj mnie... - wyszarpała się z jego ramion.
- O, nie, słońce, nie powstrzymasz mnie. - dziewczyna odsunęła się jeszcze dalej od niego. Leon wstał, podszedł do kanapy i usiadł na niej. Wyciągnął z kieszeni telefon.
- Podejdź do mnie.
Dziewczyna nie chcąc się kłócić, wstała i podeszła do wypoczynku.
- Rozbieraj się. - rzucił. Violetta otworzyła szeroko oczy.
C..co?
- Głucha jesteś? Chcę, żebyś mi zrobiła striptiz. Mam ci może pomóc? - na twarzy chłopaka wykwitł chytry uśmiech. Powoli podniósł się z wersalki.
- N..nie! T..tto znaczyy... Sama dam sobie radę.
- W porządku. - opadł z powrotem na miejsce.
Szatynka wzięła głęboki oddech. Sięgnęła prawą ręką do pierwszego guzika w swojej koszuli i szybko go rozpięła.
Wolniej! - krzyknął na nią chłopak. Dziewczyna podniosła głowę. Z przerażeniem stwierdziła, że Leon ją nagrywa.
Cc...co ty rr..robisz? - spytała cicho.
- Nie interesuj się. No, dawaj dalej. - ponaglił ją.
Kolejny guzik bluzki został rozpięty. Po chwili zza odpiętej koszuli było widać biały, koronkowy biustonosz.
- Spójrz do kamery. - usłyszała głos.
Podniosła głowę i spojrzała w aparat telefonu, który został użyty jako kamera. Poczuła, że jej policzki stają się gorące.
- Ojej... Zawstydziłaś się? - stwierdził z kpiną.
Violetta zignorowała jego wypowiedź. Powróciła do tego okropnego zajęcia. W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Co on ma zamiar mi zrobić? Dlaczego mnie nagrywa? Czy w taki sposób stracę dziewictwo? Wyśle do mojego taty, nagranie, na którym mi je odbiera? O co mu chodzi? W zamyśleniu totalnie zapomniała o dalszym zdejmowaniu bluzki, o czym szatyn nie omieszkał jej przypomnieć.
- Jeżeli nie chcesz sama, to z chęcią pomogę ci pozbyć się tych ubrań...
Znowu ten uśmieszek. Szatynka nienawidziła tego uśmiechu, a jednocześnie się go bała. Ostatnie trzy guziki zostały odpięte i teraz zarówno Leon, jak i kamera miały pełen podgląd na jej płaski brzuch. Chłopak skinął głową na znak, że ma kontynuować. Sięgnęła ręką do ramienia i powoli zsunęła z niego materiał. To samo uczyniła w drugim przypadku. Koszula spadła na podłogę. Jedyną ubogą osłoną dziewczyny przed palącym spojrzeniem szatyna był stanik.
- Mówiłem, że masz duże. Ja nigdy się nie mylę.
Zamiast spódnicy, postanowiła zdjąć buty i skarpetki. Nachyliła się i zsunęła ze stóp obuwie. To samo uczyniła ze skarpetkami.
Mmm... Pochyl się jeszcze niżej, skarbie... - usłyszała jęk.
Jak na zawołanie podniosła się do pionu i stanęła na baczność. Bała się zrobić kolejnego ruchu. Wiedziała, że gdy zdejmie spódnicę już nic go nie powstrzyma.
- Zacięłaś się? Ściągaj ten łaszek! No już, dalej! - krzyknął, jednak ona cały czas stała w miejscu. - Dobra... widzę, że trzeba załatwić to inaczej... - sięgnął ręką do czegoś za kanapą i w jego dłoni zabłysł czarny pistolet.
Ze strachem w oczach kontynuowała. Ręką sięgnęła do biodra, gdzie znajdował się zamek i jednym, długim pociągnięciem go rozsunęła. Spódniczka opadła do kostek. Teraz strach zawładnął nią już na dobre.
- Okej, wystarczy. - ułożył telefon na wersalce tak, aby nadal wszystko było nagrywane, po czym podszedł do niej i otoczył swoje lewe ramię wokół jej gardła. Do skroni przyłożył pistolet i zaczął go z całej siły przyciskać do głowy. Violetta syknęła z bólu.
- Po czterech godzinach znudziło mi się czekać, więc jeśli się nie pospieszysz, to... - broń coraz bardziej wbijała się w skroń dziewczyny. - Dopilnuję osobiście, żeby, zanim umrze, przeżyła wszystkie najokropniejsze tortury, jakie zna świat. Masz trzy tygodnie. I tydzień na przesłanie na moje konto pięciu milionów euro. Więc lepiej się pośpiesz. A i jeszcze jedno. Prawda, że piękne widowisko zgotowała nam twoja córunia? Powinieneś być z niej dumny. - chłopak zdjął rękę z jej gardła i położył ją na biuście szatynki. - Ciekawe, czy jest dobra w łóżku. Obiło mi się o uszy, że to dziewica. Cieszysz się, że będę jej pierwszym? - powiedział do kamery. Dziewczyna zamknęła oczy. Jej ojciec to zobaczy. Jak rozbiera się przed tym psychopatą.


**********


Diego pobiegł do sypialni i otworzył drzwi. Ludmiła dalej leżała na łóżku, czego nie można było powiedzieć o wazonie, który leżał na podłodze rozbity w drobny mak.
- Naprawdę, jesteś aż taką idiotką? Myślałaś, że jak stłuczesz wazon, to ktoś ci przybiegnie z pomocą? Nie pomyślałaś nad tym, jak bardzo wyprowadzi mnie to z równowagi? - podszedł powoli do łóżka. Blondynka skuliła się najbardziej, jak to możliwe, jednak chłopak złapał ją za kostki i przyciągnął do siebie, na ile pozwalały przykute do ramy nadgarstki.
- Mam dla ciebie złe wieści. To była Francesca. Więc twoja próba przywołania pomocy na niewiele by się zdała. Ją też dałbym radę przykuć do łóżka, nie bój się. To jak? Kończymy to, co nam przerwano, nie?
Ludmiła zaczęła się szamotać i chciała krzyczeć, ale przez szmatę w ustach wydostawały się tylko pojedyncze burknięcia. Diego, nic sobie z tego nie robiąc, ściągnął koszulkę.
- Będzie fajnie, zobaczysz. - zaczął rozpinać pasek swoich jeansów. Ludmile po policzkach zaczęły spływać łzy. - Nie rycz, bo jeszcze bardziej mnie wkurzysz. Należy ci się. Odpiął guzik jeansowych spodenek blondynki i zsunął je dotykając ud i łydek dziewczyny.
Ta, w reakcji na ten gest zaczęła jeszcze bardziej się szarpać. Brunet jednym, płynnym ruchem zdarł z niej koszulkę. Sięgnął do jej ust i wyciągnął z nich szmatkę.
- Proszę, przestań!! Rat...! - chłopak zagłuszył jej krzyki swoimi ustami. Ludmiła nie oddawała tych pocałunków. Czekała na najgorsze, które miało wydarzyć się już za chwilę.
Diego oderwał się od dziewczyny, ale tylko dlatego, że zaczął dzwonić jego telefon.
Kurwa jego mać! Mamy pecha! - zszedł z niej, aby zobaczyć, kto dzwoni.

ROZMOWA TELEFONICZNA:

D:Ja pierdolę, Leon! Nie mogłeś do cholery zadzwonić później?! Jestem z deka zajęty!!!
L: CZEGO?! A, to ty. Dzwoniłeś do mnie, to oddzwaniam. Masz?
D: Tak
L: To genialnie.
D: A ty? Masz laskę? Posłuszna?
L: Tak, bez większych problemów. Nie będzie trudno się do niej dobrać... - obaj się zaśmiali.
D: Słuchaj... Mogę cię odwiedzić? Ze swoim towarem? - rzucił okiem na blondynkę, która przysłuchiwała się jego rozmowie z kumplem.
L: No, Pewnie. Na razie.
D: Oczekuj na mnie. Cześć.

KONIEC ROZMOWY

- Słyszałaś, blondi? Wybierzemy się na wycieczkę.
Nie chcę z tobą nigdzie jechać!
- To, albo zgwałcę cię tu i teraz, więc wybieraj, kochana. Masz dwie opcje. Ja mogę się dostosować nawet do obydwu naraz, jakie masz życzenie, skarbie.
- O...okej... - w tej chwili Ludmiła przestała wpajać sobie, że on się zmieni. Chciał ją zgwałcić, a teraz gdzieś wywozi. Był potworem. Którego, choć nie chciała, nie potrafiła przestać o nim myśleć. Zakochała się w brutalnym, bezuczuciowym dupku. Kaszana.


***********


Brunet leżał na kanapie, na kolanach mając laptopa i przeglądając portale społecznościowe, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Był sam, więc musiał ruszyć się i otworzyć. Pogoda była paskudna. Znowu padał deszcz. Chłopak otworzył. Za drzwiami stała brunetka.
- Czy to nie dziwne, że zawsze spotykamy się, kiedy pogoda jest do dupy?
- Tak, niestety. Mogę wejść?
- Pewnie. Wchodź.
- Pokłóciłam się z mamą. I martwię się o Violettę. Od wczoraj nie odbiera ode mnie telefonów. Włącza się tylko poczta głosowa. Obraziła się na mnie?
- Na pewno nic złego się nie stało. Pewnie rzuciła gdzieś telefon, albo zostawiła go w pracy.
- Pewnie tak. Wiesz, ma na głowie takiego jednego, który cały czas za nią lata, więc prawdopodobnie z przejęcia zostawiła gdzieś komórkę.
- Na pewno. Wejdź. - skierowali się na górę, do pokoju bruneta. - O co pokłóciłaś się z mamą?
- O to, że cały czas gdzieś wychodzę. Że nie ma mnie w domu. I że ją okłamuję. - położyła telefon na półce obok łóżka.
- Fran, kiedy masz zamiar powiedzieć jej prawdę? Nie możesz cały czas ukrywać naszego związku.
- Moja mama za bardzo się o mnie troszczy. Jakby się dowiedziała, że nie nocuję ani u Violi, ani u Ludmiły, a już trzy razy uprawiałam z tobą seks to by mnie chyba zabiła!!
- Jakoś się to wszystko ułoży.
- Łatwo ci mówić! Twoja matka nie pilnuje cię na każdym kroku i nie ma za złe, że spotykasz się ze mną.
Mówię ci, wszystko będzie dobrze. I cztery.
- Co cztery?
Marco przysunął się do Włoszki i zaczął ją całować. Jedną ręką gładził jej plecy, a druga wsunęła się pod jej koszulkę. Czarnowłosa uśmiechnęła się.
- Marco... - wyszeptała między pocałunkami. - Wiesz, że kocham cię na zabój?
- Wiem. Ja ciebie też.
Opadli razem na łóżko.

____________________________________________________

Tam, tararararam!!!! To chyba najdłuższy rozdział, jaki udało mi się napisać w całym moim życiu! Wielki powrót, misie!!! Co myślicie o rozdzialiku? Nie wyszłąm przypadkiem trochę z wprawy?

1. Co Leon zrobi po tym całym ,,striptizie''?
2. Czy Diego skrzywdzi Lu jeszcze bardziej?
3. Jak na nagranie zareaguje German?
4. Czy związek Fran i Marco wyjdzie na jaw?
5. Jeżeli tak, to w jaki sposób?
6. Jakiego haka na Leona znajdzie German?

background.gif



Len


PS. Nowy ,,stary'' wygląd. Pasuje do bloga? Jeżeli moglibyście, napiszcie, gdzie można znaleźć jakiś mrooooczny wygląd.

PPS. Bardzo, bardzo prosze o szczere komentarze. Jeżeli zobaczycie rozdział, przekażcie, komu możecie, błagam

W obu przypadkach z góry dziękuję.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków