• Wpisów: 84
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 13:25
  • Licznik odwiedzin: 16 550 / 1464 dni
 
leonettakryminal
 
Violetta, kiedy się obudziła, zupełnie nie wiedziała, gdzie jest. Dopiero po jakimś czasie uświadomiła sobie, że znajduje się w bagażniku, porwana przez Leona. Bez żadnej drogi ucieczki. Dalej była osłabiona. Nie wiedziała, ile czasu spała. I dokąd ten wariat ją zawiezie. Ani tego, co jej zrobi.
Minuty wlekły się w nieskończoność. A może to były godziny? Dziewczyna straciła poczucie czasu. Dodatkowo, jakby tego było mało, sznur na nadgarstkach zaciskał się z taką siłą, że trudno było to wytrzymać. Ból był nieznośny. Zastanawiała się czy nie zacząć krzyczeć, ale kiedy rozważała tą opcję samochód nagle się zatrzymał. Violetta usłyszała kroki i nagle oślepiło ją światło.
- Księżniczka się obudziła, co? Wysiadaj. – zamiast pomóc szatynce, chłopak stał i patrzył się na jej męczarnie. Kręciło jej się w głowie, a do tego dał o sobie znać kręgosłup, który ucierpiał przez nienormalną pozycję. Dodatkowo związane ręce nie służyły wysiadaniu z bagażnika. Ale nie chciała się odzywać. Skoro ją porwał, to Bóg jeden wie, do czego może być zdolny…
W końcu jakimś cudem udało jej się wyjść.
- Czternaście wiadomości od taty i dziewięć od Ludmiły. – powiedział machając jej telefonem przed twarzą. – Martwią się o ciebie co? Chyba już zorientowali się, że coś jest na rzeczy.
Dziewczyna przygryzła wargę. Jeśli tak, to może jest jakaś szansa na ucieczkę.
Chłopak złapał ją za rękę i pociągnął w stronę jakiegoś domku. Wcześniej nie mogła rozróżnić, gdzie się znajduje. Teraz tak. Verdas przywiózł ją na jakieś odludzie. Naokoło był las. Tylko drewniana chatka znajdowała się na polanie. Dalej, jak okiem sięgnąć – pustka. Zero domów, zero oznak, żeby ktoś tutaj przychodził.
- Gdzie jesteśmy? – odważyła się zapytać.
- W twoim nowym domu. – złośliwie się uśmiechnął. Otworzył drzwi i wepchał ją do środka. Straciła równowagę. Prawie upadła, ale na szczęście udało się jej tego nie zrobić. Leon zaprowadził Violettę do jakiegoś pustego pokoju i posadził na krześle.
- Zadzwonimy teraz do tatusia. Cieszysz się? – złapał ją za brodę i podniósł tak, żeby na niego spojrzała. – Cieszysz się? – zapytał ponownie i ścisnął jej dolną część twarzy.
Dziewczyna syknęła.
- Tak. – powiedziała zachrypniętym głosem.
- Najlepiej by było jakbyś się rozpłakała, chociaż już i tak mówisz, i wyglądasz jak obraz nędzy i rozpaczy. – wystukał numer do Germana.
G: Halo? Violu, gdzie ty jesteś?! Wypisali mnie wcześniej ze szpitala. Nie było cię w domu, w pracy też cię nie ma, bo dzwoniłem do Ludmiły. Co się z tobą dzieje?!
L: Nie jestem Violetta.
G: Verdas?! Skąd masz telefon mojej córki?! Co z Violą?!
L: Mówiłem ci, żebyś jej pilnował… Mogłem się zachować gorzej i cię nie poinformować o moich zamiarach.
G: Co zrobiłeś mojej córce?! Gadaj!!!
L: Jeszcze nic. Ale to może się zmienić…
G: Czego chcesz? – Leon zauważył, że mężczyzna powoli się załamuje.
L: A jak myślisz? Chce, żebyś unieważnił moje wyroki. I wszystko inne.
G: Ale to może potrwać lata!
L: Mam czas. Wiesz, twoja córeczka ma ładną buźkę i ogólnie jest pociągająca, więc ja na pewno się nie będę nudził.
G: Nie waż się nic jej robić! Jeżeli twoje brudne łapska spróbują ją dotknąć, to ostrzegam, że cię zabije!
L: Wierzyć ci, czy tym razem żartujesz?
G: NIE DOTYKAJ MOJEJ CÓRKI!!!!
L: Zobaczę, jaki będę mieć humor. To jak? Zrobisz to?
G: A co, jeśli nie masz Violetty? Co jeśli kłamiesz?
L: Mogę ci ją dać do telefonu.
- Violu, twój tata chce z tobą rozmawiać – zwrócił się do dziewczyny, która się rozpłakała, słuchając rozmowy chłopaka z ojcem. – Tak trzymaj. Jęknij, czy coś. – włączył tryb głośnomówiący i podstawił Violetcie pod nos.
V: Tato…
G: Viola! Co on ci zrobił?
V: N…nnie, nnic.
G: Posłuchaj, wydostane cie. Zobaczysz. Pamiętaj, co ci mówiłem o porywaczach. – na te słowa Leon, który wszystko słyszał uśmiechnął się kpiąco.  
V: Tttatto… Bbb…boje się.
G: Nie bój się córeczko, wszystko będzie dobrze.
L: Wierzysz mi?
G: Nie rób jej krzywdy.
L: Jak zrobisz to, co chce, to jej nie tknę. A! I pamiętaj: nie dzwoń na policję… Bo nie będę taki miły.
Po tych słowach chłopak się rozłączył.
- Co ci mówił o porywaczach? – zwrócił się do szatynki.
- Nie ważne…
- MÓW! – krzyknął.
- Że… Że trzeba czekać, dopóki przestanie się interesować ofiarą… i dopiero wtedy działać.
- Heh. – zaśmiał się. – Co jeszcze umiesz? Znasz karate?
- Nie…
- Zabawne… Dzisiaj rano nawet na mnie krzyczałaś a teraz… Potulna jak baranek… - poklepał ją po policzku.
Poszedł do innego pomieszczenia. Chwilę później wrócił z nożem w dłoni. Violetta się przeraziła, kiedy do niej podszedł i przystawił jej go do piersi…
____________________________________________________

Po tygodniu przerwy wracam. Oceniajcie.

1. Czy Leon zrobi coś Violi?
2. Co zrobi German?
3. Kto uratuje dziewczynę?
Wariatkaaa<3

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków