• Wpisów:87
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 13:25
  • Licznik odwiedzin:15 570 / 1250 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
leonettakryminal
 
violettowyswiat
 
Zapraszam na rozdział 24 na moim blogu!!!

Len
 

 
- Wiesz czy nie wiesz?
- Nie, nie wiem.
- A ja myślałem, że zdawałaś sobie z tego sprawę. – ręce Leona powędrowały na talię Violetty.
- Zostaw. – zabrała jego dłonie.
- Nie bądź takim niewiniątkiem, kochanie.
- N..nie nazywaj mnie tak.
- Będę cię nazywał, jak mi się żywnie podoba. A wiesz, dlaczego? - nachylił się nad nią tak, że jego oddech łaskotał jej ucho. - Bo od tego momentu jesteś całkowicie moja. - ręka chłopaka powędrowała na kark dziewczyny, gładząc go. Po chwili, bez ostrzeżenia, szarpnął za jej koszulę tak, że miał otwarty widok na nagie ramię szatynki i ramiączko stanika.
- Proszę, nie dotykaj mnie... - wyszarpała się z jego ramion.
- O, nie, słońce, nie powstrzymasz mnie. - dziewczyna odsunęła się jeszcze dalej od niego. Leon wstał, podszedł do kanapy i usiadł na niej. Wyciągnął z kieszeni telefon.
- Podejdź do mnie.
Dziewczyna nie chcąc się kłócić, wstała i podeszła do wypoczynku.
- Rozbieraj się. - rzucił. Violetta otworzyła szeroko oczy.
C..co?
- Głucha jesteś? Chcę, żebyś mi zrobiła striptiz. Mam ci może pomóc? - na twarzy chłopaka wykwitł chytry uśmiech. Powoli podniósł się z wersalki.
- N..nie! T..tto znaczyy... Sama dam sobie radę.
- W porządku. - opadł z powrotem na miejsce.
Szatynka wzięła głęboki oddech. Sięgnęła prawą ręką do pierwszego guzika w swojej koszuli i szybko go rozpięła.
Wolniej! - krzyknął na nią chłopak. Dziewczyna podniosła głowę. Z przerażeniem stwierdziła, że Leon ją nagrywa.
Cc...co ty rr..robisz? - spytała cicho.
- Nie interesuj się. No, dawaj dalej. - ponaglił ją.
Kolejny guzik bluzki został rozpięty. Po chwili zza odpiętej koszuli było widać biały, koronkowy biustonosz.
- Spójrz do kamery. - usłyszała głos.
Podniosła głowę i spojrzała w aparat telefonu, który został użyty jako kamera. Poczuła, że jej policzki stają się gorące.
- Ojej... Zawstydziłaś się? - stwierdził z kpiną.
Violetta zignorowała jego wypowiedź. Powróciła do tego okropnego zajęcia. W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Co on ma zamiar mi zrobić? Dlaczego mnie nagrywa? Czy w taki sposób stracę dziewictwo? Wyśle do mojego taty, nagranie, na którym mi je odbiera? O co mu chodzi? W zamyśleniu totalnie zapomniała o dalszym zdejmowaniu bluzki, o czym szatyn nie omieszkał jej przypomnieć.
- Jeżeli nie chcesz sama, to z chęcią pomogę ci pozbyć się tych ubrań...
Znowu ten uśmieszek. Szatynka nienawidziła tego uśmiechu, a jednocześnie się go bała. Ostatnie trzy guziki zostały odpięte i teraz zarówno Leon, jak i kamera miały pełen podgląd na jej płaski brzuch. Chłopak skinął głową na znak, że ma kontynuować. Sięgnęła ręką do ramienia i powoli zsunęła z niego materiał. To samo uczyniła w drugim przypadku. Koszula spadła na podłogę. Jedyną ubogą osłoną dziewczyny przed palącym spojrzeniem szatyna był stanik.
- Mówiłem, że masz duże. Ja nigdy się nie mylę.
Zamiast spódnicy, postanowiła zdjąć buty i skarpetki. Nachyliła się i zsunęła ze stóp obuwie. To samo uczyniła ze skarpetkami.
Mmm... Pochyl się jeszcze niżej, skarbie... - usłyszała jęk.
Jak na zawołanie podniosła się do pionu i stanęła na baczność. Bała się zrobić kolejnego ruchu. Wiedziała, że gdy zdejmie spódnicę już nic go nie powstrzyma.
- Zacięłaś się? Ściągaj ten łaszek! No już, dalej! - krzyknął, jednak ona cały czas stała w miejscu. - Dobra... widzę, że trzeba załatwić to inaczej... - sięgnął ręką do czegoś za kanapą i w jego dłoni zabłysł czarny pistolet.
Ze strachem w oczach kontynuowała. Ręką sięgnęła do biodra, gdzie znajdował się zamek i jednym, długim pociągnięciem go rozsunęła. Spódniczka opadła do kostek. Teraz strach zawładnął nią już na dobre.
- Okej, wystarczy. - ułożył telefon na wersalce tak, aby nadal wszystko było nagrywane, po czym podszedł do niej i otoczył swoje lewe ramię wokół jej gardła. Do skroni przyłożył pistolet i zaczął go z całej siły przyciskać do głowy. Violetta syknęła z bólu.
- Po czterech godzinach znudziło mi się czekać, więc jeśli się nie pospieszysz, to... - broń coraz bardziej wbijała się w skroń dziewczyny. - Dopilnuję osobiście, żeby, zanim umrze, przeżyła wszystkie najokropniejsze tortury, jakie zna świat. Masz trzy tygodnie. I tydzień na przesłanie na moje konto pięciu milionów euro. Więc lepiej się pośpiesz. A i jeszcze jedno. Prawda, że piękne widowisko zgotowała nam twoja córunia? Powinieneś być z niej dumny. - chłopak zdjął rękę z jej gardła i położył ją na biuście szatynki. - Ciekawe, czy jest dobra w łóżku. Obiło mi się o uszy, że to dziewica. Cieszysz się, że będę jej pierwszym? - powiedział do kamery. Dziewczyna zamknęła oczy. Jej ojciec to zobaczy. Jak rozbiera się przed tym psychopatą.


******


Diego pobiegł do sypialni i otworzył drzwi. Ludmiła dalej leżała na łóżku, czego nie można było powiedzieć o wazonie, który leżał na podłodze rozbity w drobny mak.
- Naprawdę, jesteś aż taką idiotką? Myślałaś, że jak stłuczesz wazon, to ktoś ci przybiegnie z pomocą? Nie pomyślałaś nad tym, jak bardzo wyprowadzi mnie to z równowagi? - podszedł powoli do łóżka. Blondynka skuliła się najbardziej, jak to możliwe, jednak chłopak złapał ją za kostki i przyciągnął do siebie, na ile pozwalały przykute do ramy nadgarstki.
- Mam dla ciebie złe wieści. To była Francesca. Więc twoja próba przywołania pomocy na niewiele by się zdała. Ją też dałbym radę przykuć do łóżka, nie bój się. To jak? Kończymy to, co nam przerwano, nie?
Ludmiła zaczęła się szamotać i chciała krzyczeć, ale przez szmatę w ustach wydostawały się tylko pojedyncze burknięcia. Diego, nic sobie z tego nie robiąc, ściągnął koszulkę.
- Będzie fajnie, zobaczysz. - zaczął rozpinać pasek swoich jeansów. Ludmile po policzkach zaczęły spływać łzy. - Nie rycz, bo jeszcze bardziej mnie wkurzysz. Należy ci się. Odpiął guzik jeansowych spodenek blondynki i zsunął je dotykając ud i łydek dziewczyny.
Ta, w reakcji na ten gest zaczęła jeszcze bardziej się szarpać. Brunet jednym, płynnym ruchem zdarł z niej koszulkę. Sięgnął do jej ust i wyciągnął z nich szmatkę.
- Proszę, przestań!! Rat...! - chłopak zagłuszył jej krzyki swoimi ustami. Ludmiła nie oddawała tych pocałunków. Czekała na najgorsze, które miało wydarzyć się już za chwilę.
Diego oderwał się od dziewczyny, ale tylko dlatego, że zaczął dzwonić jego telefon.
Kurwa jego mać! Mamy pecha! - zszedł z niej, aby zobaczyć, kto dzwoni.

ROZMOWA TELEFONICZNA:

D:Ja pierdolę, Leon! Nie mogłeś do cholery zadzwonić później?! Jestem z deka zajęty!!!
L: CZEGO?! A, to ty. Dzwoniłeś do mnie, to oddzwaniam. Masz?
D: Tak
L: To genialnie.
D: A ty? Masz laskę? Posłuszna?
L: Tak, bez większych problemów. Nie będzie trudno się do niej dobrać... - obaj się zaśmiali.
D: Słuchaj... Mogę cię odwiedzić? Ze swoim towarem? - rzucił okiem na blondynkę, która przysłuchiwała się jego rozmowie z kumplem.
L: No, Pewnie. Na razie.
D: Oczekuj na mnie. Cześć.

KONIEC ROZMOWY

- Słyszałaś, blondi? Wybierzemy się na wycieczkę.
Nie chcę z tobą nigdzie jechać!
- To, albo zgwałcę cię tu i teraz, więc wybieraj, kochana. Masz dwie opcje. Ja mogę się dostosować nawet do obydwu naraz, jakie masz życzenie, skarbie.
- O...okej... - w tej chwili Ludmiła przestała wpajać sobie, że on się zmieni. Chciał ją zgwałcić, a teraz gdzieś wywozi. Był potworem. Którego, choć nie chciała, nie potrafiła przestać o nim myśleć. Zakochała się w brutalnym, bezuczuciowym dupku. Kaszana.


*******


Brunet leżał na kanapie, na kolanach mając laptopa i przeglądając portale społecznościowe, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Był sam, więc musiał ruszyć się i otworzyć. Pogoda była paskudna. Znowu padał deszcz. Chłopak otworzył. Za drzwiami stała brunetka.
- Czy to nie dziwne, że zawsze spotykamy się, kiedy pogoda jest do dupy?
- Tak, niestety. Mogę wejść?
- Pewnie. Wchodź.
- Pokłóciłam się z mamą. I martwię się o Violettę. Od wczoraj nie odbiera ode mnie telefonów. Włącza się tylko poczta głosowa. Obraziła się na mnie?
- Na pewno nic złego się nie stało. Pewnie rzuciła gdzieś telefon, albo zostawiła go w pracy.
- Pewnie tak. Wiesz, ma na głowie takiego jednego, który cały czas za nią lata, więc prawdopodobnie z przejęcia zostawiła gdzieś komórkę.
- Na pewno. Wejdź. - skierowali się na górę, do pokoju bruneta. - O co pokłóciłaś się z mamą?
- O to, że cały czas gdzieś wychodzę. Że nie ma mnie w domu. I że ją okłamuję. - położyła telefon na półce obok łóżka.
- Fran, kiedy masz zamiar powiedzieć jej prawdę? Nie możesz cały czas ukrywać naszego związku.
- Moja mama za bardzo się o mnie troszczy. Jakby się dowiedziała, że nie nocuję ani u Violi, ani u Ludmiły, a już trzy razy uprawiałam z tobą seks to by mnie chyba zabiła!!
- Jakoś się to wszystko ułoży.
- Łatwo ci mówić! Twoja matka nie pilnuje cię na każdym kroku i nie ma za złe, że spotykasz się ze mną.
Mówię ci, wszystko będzie dobrze. I cztery.
- Co cztery?
Marco przysunął się do Włoszki i zaczął ją całować. Jedną ręką gładził jej plecy, a druga wsunęła się pod jej koszulkę. Czarnowłosa uśmiechnęła się.
- Marco... - wyszeptała między pocałunkami. - Wiesz, że kocham cię na zabój?
- Wiem. Ja ciebie też.
Opadli razem na łóżko.

____________________________________________________

Tam, tararararam!!!! To chyba najdłuższy rozdział, jaki udało mi się napisać w całym moim życiu! Wielki powrót, misie!!! Co myślicie o rozdzialiku? Nie wyszłąm przypadkiem trochę z wprawy?

1. Co Leon zrobi po tym całym ,,striptizie''?
2. Czy Diego skrzywdzi Lu jeszcze bardziej?
3. Jak na nagranie zareaguje German?
4. Czy związek Fran i Marco wyjdzie na jaw?
5. Jeżeli tak, to w jaki sposób?
6. Jakiego haka na Leona znajdzie German?




Len


PS. Nowy ,,stary'' wygląd. Pasuje do bloga? Jeżeli moglibyście, napiszcie, gdzie można znaleźć jakiś mrooooczny wygląd.

PPS. Bardzo, bardzo prosze o szczere komentarze. Jeżeli zobaczycie rozdział, przekażcie, komu możecie, błagam

W obu przypadkach z góry dziękuję.
  • awatar ♥ Diecesca ~ Dwa serca , a jedna miłość: Yey taka niespodzianka Fajnie że napisałaś jakiś rozdział nawet nie wiesz jak się z tego ciesze. Co do pytań to nie wiem licze że mnie zaskoczysz. Czekam na kolejny / dars <3
  • awatar Gość: super! czekam na next :)
  • awatar Gość: wspanaiły! <3 cudenko :* Oby tak dalej dziewczynO! kiedy kolejny? juz sie nie moge doczekac ^^ :* Oliwciaa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć! Wiem, że masakrycznie długo mnie nie było.... Zbieram się z napisaniem tej notki już od paru ładnych miesięcy. Ostatni wpis miał miejsce równe 200 dni temu. Bardzo Was przepraszam, że tak się zaniedbałam. Pewnie większość z Was myśli, że rzuciłam pisanie. To nie jest prawda. Chodzi o to, że nie mam weny, to fakt. Ale nie powinnam aż przez 200 dni nie dawać o sobie znaku życia. Miałam problemy. Szkolne, rodzinne, moje stosunki z przyjaciółmi się zmieniły. Bardzo trudno było mi stawić temu czoła. Nawet teraz, gdy pomyśle o tym, co się wydarzyło wtedy, mam łzy w oczach. Już nie jestem tą samą osobą, co kiedyś. Myślałam, że nigdy się nie pozbieram, ale to właśnie w takich sytuacjach możesz liczyć na prawdziwych przyjaciół. Po prostu wcześniej otaczałam się fałszywymi ludźmi, teraz to widzę.
Pewnie nudzi Was czytanie o moim życiu. Przepraszam , ale musiałam wyrzucić to z siebie. Teraz jest lepiej, choć nigdy już nie będzie tak, jak kiedyś. Ale cóż.


Chciałam przede wszystkim Was poinformować, że nad powrotem zastanawiałam się praktycznie całe wakacje. Nie chcę udawać kogoś, kim nie jestem. Chcę tutaj być sobą. Dlatego zmienię ten "cukierkowy" wygląd, bo on zupełnie do mnie nie pasuje. I Jeszce jedno. Już nie jestem Wariatkaaa<3. To za bardzo przypomina o przeszłości. Od teraz jestem po prostu Len.

A więc..... Powróćmy do głównej sprawy. Jeżeli chodzi o powrót... Rozdział nie pojawi się od razu. Jednak wpisy, informujące o tym, że żyje, będą zamieszczane, mam nadzieję, regularnie. Oczywiście, jest szkoła , utrapienie każdego ucznia, jednak wierzę, nie nie będzie ona stanowić dla mnie problemu. Zastanawiam się nad doborem współpracownika, ale na razie to tylko przypuszczenia.

Mam wielką prośbę do wszystkich, którzy to przeczytają. Skomentujcie ten wpis i napiszcie do znajomych, że ten blog wznawia działalność. Niech wejdą, przeczytają tę notkę i napiszą komentarz. Wiem, jak ciężko zacząć po tak długiej przerwie. Dlatego proszę Was o pomoc. Zrozumiem, jeżeli większość straciła nadzieję i już nie wchodzi na tą stronę. Sama sobie jestem temu winna. Ale jeżeli choć jedna osoba przeczyta i napisze komentarz, będę przeszczęśliwa. To pomoże mi stanąć na nogi. Z góry bardzo dziękuję.

Chciałabym przede wszystkim podziękować komuś, kto mnie natchnął. Możliwe, że tego nie przeczytasz, możliwe, że tego nie zobaczysz, ale chcę Ci Gościu z całego serca podziękować. Natchnęłaś mnie do wznowienia działalności. Cieszę się, że podoba Ci się moja praca. Dziękuję, że nie zwątpiłaś we mnie, choć mnie nie znasz. To wiele dla mnie znaczy.
Ps. Widzisz? Jednak to przeczytałam. Bardzo Cię proszę, jeżeli to czytasz, odpowiedz. Bardzo mi na tym zależy. Chyba dawno nie słyszałam, żeby ktoś pochwalił to, co robię. Dziękuję.

Len



Ps. Z góry przepraszam za błędy. Piszę na telefonie, ponieważ jestem chora. Również dlatego, że nie mam dostępu do żadnego komputera. Miało się to zmienić w wakacje,ale cóż.... Zmieni się niedługo
  • awatar ♥ Diecesca ~ Dwa serca , a jedna miłość: Uwielbiam twoje opowiadania i ciąlge czekam na rozdziały , inspirujesz mnie :*
  • awatar Gość: Ciesze się ze moj komentarz cie zmotywował :) Po prostu wtedy czułam że może ci się on przydać :* Ja bede twoje rozdziały czytać bo bardoz podoba mi sie to co tworzysz :* nie przedluzam ide czyatc rozdzaił <3 Oliwcia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

dielettakryminal
 
leonettakryminal
 
Zapraszam na tego bloga!!!! Bohaterowie!!!!!
Wariatkaaa<3
 

 
Hej! Postanowiłam zrobić przerwę w blogowaniu na TYM blogu... Chwilowy brak weny.. eh... Znacie to... Zwłaszcza u MNIE! Ale! Założyłam nowego bloga tym razem też o kryminałach, ale tam tam tam... o Dieletcie!!!!! Mam nadzieję, że wpadniecie i będziecie wpadać!
http://dielettakryminal.pinger.pl/
ZAPRASZAM!!!
Wariatkaaa<3
  • awatar Gość: Hej :) Od wczoraj zaczęłam czytać to opowiadanie i bardzo mi się spodobało. Jednak... zasmuciła mnie twoja notka o zawieszeniu... :c Wiem,że można stracić wenę , bo sama ją straciłam piszać bloga i tak dalej , ale nie o tym.. :P Wiem,że już pewnie na tego bloga nie wchodzisz i tego komentarza nie przeczytasz jednak... coś mi podpowiadało by to napisać! Wiem że to głupie i w ogóle ale jestem jaka jestem. :) Nie chcę Ci się narzucać ale wiele ludzi wchodzi tutaj i się wciąga bardzo...mogłabyś aktywować go i pisać dalej... :) Masz talent a ten kryminał jest... CUDOWNY :D Podoba mi się co tam się dzieje... jaki jest Leon i Diego :P . Sorki za spam... :/ Wiem że na marne to pisze... Hmmm dzięki że mogłam to przeczytać... w takim razie papa <3 Zastanów się proszę. ;) Dziękuje...
  • awatar Gość: Mam nadzieje że ta przerwa będzie krótsza niż myśle. PS.życze dużo weny :-)
  • awatar Nie śpię bo krzyczę squeee z Willow ♥: Pewnie. Rozumiem Cię, mam podobnie.... wpadniesz do mnie na bloga? Z góry dziękuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Violetta siedziała najciszej, jak tylko potrafiła. Nie chciała znowu denerwować Leona. Zresztą chłopak sam wydawał się nie zwracać na nią uwagi. Czekała na odpowiedni moment. Może uda jej się uciec? Ale nawet jeśli? Przecież w pobliżu nie ma ludzi. Nie ma nikogo, kto mógłby przybyć z pomocą.
- Denerwujesz mnie. – Dziewczyna uniosła głowę. Chłopak patrzył na nią tymi swoimi szmaragdowymi oczami, które mogłyby być piękne. Mogłyby, gdyby nie było w nich tyle chłodu i nienawiści. Gdyby nie były takie, jak są teraz, kiedy na nią patrzy.
- Jesteś tak cicho. Powinnaś urządzać schizy, próbować się wydostać. Aż tak się mnie boisz?
Violetta odwróciła wzrok, żeby nie patrzeć na niego. Żeby nie patrzeć mu w oczy.
Chłopak westchnął i odwrócił się w stronę okna. Spoglądał przez szybę, jakby za nią działa się najważniejsza rzecz na świecie. Szatynka zerknęła na niego, długo, przeciągle. Ze zdziwieniem stwierdziła, że zagryza wargę. A po policzku spłynęła mu łza. Ale po chwili na jego twarzy malowała się tylko złość. Wydawało się jej. Chyba?
,,On jest niezrównoważony psychicznie’’ pomyślała.
Leon gwałtownie odwrócił się od szyby i szybkim, pewnym krokiem zbliżył się w jej stronę.
- No zrób coś! – stanął nad nią. – Zacznij wrzeszczeć, płakać, cokolwiek! – zamachnął się nogą, jakby miał zamiar ją kopnąć. Szatynka skuliła się. – Mogę zrobić z tobą co żywnie mi się podoba! Mogę cię zabić! Nie przeraża cię to?!
Nadal nie uzyskał odpowiedzi.
- Mów do cholery!!! – ze złości tupnął nogą.
Violetta zaczęła się trząść. Nie chciała płakać, nie chciała dać mu tej chorej satysfakcji.
Leon pełen furii ukucnął koło niej i po raz kolejny złapał za szyję. Jednak tym razem zaczął zacieśniać uścisk. Dziewczyna zrobiła się czerwona na twarzy. Nie mogła złapać oddechu. Łzy. Nie mogła już ich powstrzymać. Zaczęły lecieć po jej policzkach, prosto na ręce oprawcy. Było ich tak dużo, że zmoczyły rękawy chłopaka. A on dalej nie puszczał. W jego oczach było widać żądzę mordu. I coś jeszcze, szczelnie schowanego pod tą nienawiścią.
- Tak wygląda ból. Zapamiętaj sobie. – puścił ją i uderzył otwartą dłonią w policzek. – Jak będziesz miała większą chęć do życia, to sobie przypomnij to cierpienie. – wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Nie. Istnieje o wiele gorsze cierpienie. – wychrypiała. Zdawała sobie sprawę, że sama kopie sobie grób.
- Co ty o tym wiesz?! Nie mów mi, że masz na ten temat jakiekolwiek pojęcie!!!
- Mam.
- Ojej. Źle ci było z tatusiem? Nie kupił ci nowej zabaweczki, którą chciałaś mieć? To według ciebie jest ból?!
- Nie. Ból to jest to, co masz w oczach. Ja też to mam. To moja mama.
Co ty pieprzysz?
- Moja mama nie żyje.
- Wiem. Twój ojczulek twierdzi, że ja ją zabiłem.
- Aaale… to nie ty?
- Wiesz co? – jego twarz znowu zrobiła się groźna. – Gdybym tam był i wiedziałbym, która to twoja matka, to nie zawahałbym się jej zabić, rozumiesz? Wtedy German stracił ją, ale nie przeze mnie. Teraz straci ciebie i to już będzie moja wina. Zemsta jest słodka.
Violetta wystraszyła się nie na żarty.
- Wyślemy twojemu ojczulkowi wiadomość, żeby się sprężył. Jak myślisz, do jakiego stopnia mam ci zmasakrować twarz, żeby zrobił to co chcę i nie popadł w depresję? – pogładził ją po policzku.
- Nnnie. Zostaw! – ściągnęła jego nadgarstek z twarzy.
Zaśmiał się.
- Zabawna jesteś. Myślisz, ze możesz mi mówić co mam robić? Albo, że możesz się przede mną obronić? Ja tutaj rządze. Kojarzysz nasze pierwsze spotkanie?
- Mhm.
- Wiesz, jaki byłem na ciebie napalony, kotku? – wyszeptał jej na ucho. Szatynkę przeszedł dreszcz.


******


- Dzień dobry. W czym mogę pomóc?
No dobra German. Tylko się nie denerwuj.
- Dzień dobry. Chciałem wytoczyć proces.
- Słucham?
- Słyszał pan. Chciałem wytoczyć proces. O unieważnienie win Leona Verdasa i Diego Hernandeza.
Prawnik spojrzał na niego wielkimi oczami.
- Przepraszam, to moi klienci. Dopiero co udało im się udowodnić winę w sprawie handlu narkotykami. Dostali pięć lat w zawieszeniu.
- Proszę pana, to była pomyłka w dochodzeniu. Ktoś wrobił ich w to wszystko. Oni przecież do niczego nie chcieli się przyznać.
- Tak, ale wyglądają na takich, których prawo nie obowiązuje.
- Czasem nie ocenia się książki po okładce, prawda?
- Cóż, tak. No dobrze. Zobaczę, co uda mi się zrobić.
- Dziękuję. Do widzenia. – ojciec Violetty skierował się w stronę drzwi. – Ach i jeszcze jedno! Chciałbym ,żeby móc to urządzić tak, żeby niepoprawnie oskarżeni nie musieli zjawiać się na procesie.
- No dobrze. – prawnik spojrzał na niego nieufnie. Chyba coś podejrzewał, ale nie dawał tego po sobie poznać.


*******


- Jakim prawem mi to robisz?
- Nie powinnaś w ogóle się ze mną zadawać. – Diego chciał pocałować dziewczynę, ale ona szybko odwróciła głowę. Chłopak się zaśmiał.
- Przypuszczałem, że wylądujemy w łóżku, wiesz?
- Nie waż się mnie dotykać! – Ludmiła miała przykute ręce, więc kopała nogami najmocniej, jak tylko mogła. Niestety, niewiele to dało, ponieważ brunet siedział na niej okrakiem.
- Bo co? Nic mi nie zrobisz. Nareszcie. Czemu wcześniej o tym nie pomyślałem?
- Nie dotykaj mnie!!! – blondynka zaczęła krzyczeć, ile tylko miała siły w płucach. – Aaaa!!!! Pomocy!!!!!!
- Cicho! – szybko wepchnął jej jakąś szmatę do buzi i związał z tyłu głowy. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Cholera!!! Widzisz, co narobiłaś? – Diego szybko wstał, zamknął drzwi od sypialni na klucz i udał się otworzyć drzwi. Wyjrzał przez wizjer. Ujrzał tą dziewczynę, która kiedyś w kawiarni narobiła takiego rabanu. Tą, którą Leon skądś znał…
Po chwili wahania otworzył drzwi.
- Cześć, nawet nie wiesz, co mi się… Ty nie jesteś Ludmiła!
- Łał, ależ ty jesteś spostrzegawcza…
- Kim ty jesteś?
- Jestem chłopakiem Ludmiły.
- Nic mi o tobie nie mówiła.
- Dziwne.
- Ile jesteście razem?
- Dwa miesiące.
- Co? I nic nam nie powiedziała?
- Przykro mi.
- Gdzie ona jest?
- Wyszła. Na zakupy.
- A nie do pracy?
- Dzisiaj ma wolne.
- W piątek?
- No tak. Coś nie pasuje?
- Ale… A kiedy wróci?
- Nie wiem. Co ja jestem, wyrocznia?
- O, jaki miły. Naprawdę, zazdroszczę jej takiego skarbu. – powiedziała Włoszka sarkastycznie.
- Właściwie to jak masz na imię? Żebym mógł powiedzieć Ludmi o tobie.
- Ludmi? Francesca.
- Ty Francesca?
- Tak, ja. Czegoś nie rozumiesz matole?
- Nie.
- I dobrze.
W tej chwili rozległ się dziwny łoskot.
- Co to jest? – zapytała zdziwiona Francesca.
- Nic, pewnie coś upadło. No to cześć. – zamknął jej drzwi przed nosem.
____________________________________________________
Tak oto prezentuje się rozdział 23. Wydaje mi się trochę dłuższy od pozostałych. Mam nadzieję, że przypadnie wam on do gustu.

Wariatkaaa<3
  • awatar Too Much: Rozdział jak zwykle świetny <3 No ciekawe co będzie dalej z Violą :d Pisz szybko 24 :)
  • awatar ♥Gwiazdeczki ♥: Ojej boski rozdzialik Kochaniutka :* Nie mogę się doczekać kolejnego <33 Ciekawa jestem co ten Leon zrobi Violcee ;D
  • awatar Gość: podoba mi się chce dobrego leosia i będzie git
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Mam nowy wyglądzik. Jak Wam się podoba? Jeszcze tylko tło, nazwa i avatar.

Wariatkaaa<3
 

 

- Spokojnie, tylko się z tobą droczę - zaśmiał się Leon widząc minę dziewczyny.
Stanął za jej plecami i jednym szybkim ruchem przeciął jej więzy. Violetta od razu zaczęła rozmasowywać dłonie. Po chwili znowu zaczęła dopływać do nich krew.
- Twój tatuś zrobi dla ciebie wszystko. – zaśmiał się.
Violetta nie odpowiedziała.
- To go do niczego dobrego nie doprowadzi.
- J…jak tata zrobi, to czego chcesz to mnie wypuścisz?
- Zobaczymy czy to zrobi. Nie dzieli się skóry na niedźwiedziu, dopóki się go nie złapie. Ale raczej za dużo będziesz wiedziała.
- Co zrobisz?
- Z tobą? Nie wiem. Może zostaniesz tutaj ze mną.
- Nie! Nnie chce! – opamiętała się, kiedy krzyknęła.
- Co powiedziałaś? – powoli do niej podszedł.
- Nie chcę tu zostać.
- To nie zależy od ciebie. Ja tu rządzę. A dopóki twój ojczulek nie załatwi tego, co chce nawet nie czuj się tu bezpiecznie. Kto wie, co mi może przyjść do głowy, prawda? - ponownie przystawił jej nóż do piersi.
- Za co tak nienawidzisz mojego ojca?
- Nie twoja sprawa, gówniaro. – odsunął się od niej i posłał jej mordercze spojrzenie.
- Przecież nie tylko on cię ścigał…
- Nie rozumiesz, że gówno mnie to obchodzi?! Chcę tylko, żeby twój ojciec cierpiał! I ty też! – podszedł do niej, złapał za szyję i pociągnął do góry.
- Puszczaj! – dziewczyna zaczęła się wyrywać. - Proszę!
Chłopak puścił ją i upadła na ziemię. Violetta szybko przesunęła się pod ścianę.
- Twój pieprzony ojciec rozwalił mi życie!!! Wiesz jak to jest wychowywać się w domu dziecka?!!! Nie, bo ty miałaś swojego kochanego ojczulka!!!!
- O czym ty mówisz? – zapytała przerażona.
W tym momencie Leonowi zadzwonił telefon.
- CZEGO?! A, to ty. I jak? Masz? To genialnie. Tak, bez większych problemów. Nie będzie trudno się do niej dobrać… - dziewczyna zdała sobie sprawę, że chodzi o nią. – No. Na razie. – rozłączył się. Musiały to być jakieś dobre wieści, bo z chłopaka momentalnie wyparował gniew. Nawet teraz się do niej uśmiechnął. Ona już znała ten uśmiech. Nie wróżył on niczego dobrego.
- Twoja przyjaciółeczka też nie powinna się z nami zadawać…


*******


- Co to ma być?!
Diego obudził się, słysząc krzyk Ludmiły. Otworzył oczy. Łóżko było puste. Blondynka natomiast stała nad nim trzymając coś w dłoni. Dopiero po przyjrzeniu się zdołał stwierdzić, co to jest. Narkotyki. I pigułki, które dostał od Leona.
- O cholera!
- Miałeś zamiar mnie tym otruć?! Może już mi coś wsypałeś?!
- Nie drzyj się tak! Nic się nie stało!
- Nic?! To, że trzymasz NARKOTYKI W MOIM DOMU???!!!! TO JEST NIC??!!
- Zamknij się!
- Dzwonię na policję! Dłużej nie będę tego znosić! Powiem im, że mnie napastujesz, że chciałeś mnie zgwałcić, że chciałeś mnie nafaszerować narkotykami!!!
- Nigdzie nie idziesz! – chłopak szybko wstał i zagrodził jej wyjście z pomieszczenia.
- To jest mój dom! Nie powinnam była cię tu wpuszczać!
- Trudno. Stało się. Teraz stąd nie wyjdziesz.
- Zabraniasz mi wyjść z własnego mieszkania?!
- Tak. Zabraniam. Jak spróbujesz wyjść, to cię przywiąże do krzesła, albo przykuje do łóżka, rozumiesz? – pogroził jej.
- Spierdalaj! – blondynka kopnęła bruneta w splot słoneczny.
Ała! – chłopak skulił się, ale nie dał Ludmile uciec. Złapał ją w talii i rzucił na łóżko.
- Sama się prosiłaś! – wyjął kajdanki, które kiedyś zwinął Germanowi i przykuł dziewczynę do ramy łóżka.
- Pomocy!!!
- Cicho bądź! Sama tego chciałaś, więc teraz siedź cicho oberwiesz w tą swoją śliczną, ale naiwną buźkę. – wyszeptał z przesadną słodyczą.


******


- I co?
- Nie mamy żadnych namiarów.
- Ja muszę znaleźć moją córkę! Jak dorwę Verdasa, to go zabiję!! Dosłownie!!! A jeśli on coś zrobi Violetcie?
- German uspokój się, bardzo cię proszę.
- JAK MAM BYĆ SPOKOJNY, KIEDY TEN OPRAWCA PRAWDOPODOBNIE DOBIERA SIĘ DO MOJEJ CÓRKI?!
- Spokojnie. Nic jej nie zrobi.
- Skąd wiesz?!
- Czego chciał?
- Żeby unieważnić wszystkie wyroki jego i Hernandeza. Chyba śni, że to zrobię.
- Zrobimy to.
- Co?! O czym ty mówisz Ramallo? – German był zdziwiony postanowieniem przyjaciela.
- Chcesz odzyskać córkę całą i zdrową?
- Oczywiście, że tak.
- W takim razie słuchaj….
___________________________________________________
To rozdział, który postanowiłam dla was dokończyć, ponieważ byliście ciekawi, co Leon zrobi z nożem. Proszę... Ja osobiście uważam, że to badziewie.

1. Jakie plany ma Leon wobec Violi?
2. Co się wydarzy pomiędzy Ludmiłą a Diegiem?
3. Co wymyślił Ramallo?
4. Czy Viola i Leon mają ze sobą coś wspólnego?


Wariatkaaa<3
  • awatar Gość: Świetnyyy <3 <3 czekam z niecierpliwością bejbe! 1. Uhhh... Na pewno złe. hihihihi 2. sleep in bed... 3. Żeby uratować Vilu, tylko nwm jak xd 4. Takkkk. Chyba. Nie!!! Oby nie!
  • awatar As Long As You Love Me .♥: Boskiii<33333 1.Jakieś zboczone XD 2. Nw może Ludmila zadzwoni po tą policję ale raczej nie :c 3. Nw coś szalonego XD 4.Nieeee oni muszą zostać parą.!!! Chociaż może .. ? Pisz szybko nexta <33
  • awatar ♥♥Tini moim bogiem a Jorge nałogiem♥♥: super
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dziękuję tym, którzy mnie pocieszali i prosili, abym nie kasowała bloga. Poruszyły mnie wasza komentarze. Dziękuję. Ale i tak zastanawiam się czy nie odejść. Poważnie. Nie mam pomysłu na następne rozdziały. Nwm, co się ma wydarzyć. Zablokowałam się. Zobaczę, jeżeli w ciągu miesiąca czegoś nie wyskrobię KASUJĘ BLOGA!!!

Wariatkaaa<3
  • awatar ♥ Diecesca ~ Dwa serca , a jedna miłość: Nie kasuj bloga. To e chwilowo nie masz weny nie znaczy że ona nie wróci. Jeśli nie chcesz pisać zawieś bloga a może po pewnym czasie znowu cie natchnie. Nie popełniaj błędu przecież jak bd ciągle na pingerze nawet rok nic się nie stanie prawda ? Jesteś natchnieniem dla wielu osób a dla mnie szczególnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

...

Rozdział... 50 dni temu. Wierzcie albo nie, ale od tego czasu komputera na oczy nie widziałam. Szkoła, nauka inne obowiązki. Olimpiada z języka polskiego. Oceny do poprawy z fizyki i chemii. Poważnie zastanawiam się nad usunięciem bloga. Nie ma sensu wstawianie rozdziałów po tak długim czasie, bo i tak nikt tego nie czyta. Może jeszcze wrócę...


Wariatkaaa <3
  • awatar Martina ~ niezwykła historia: Nie kochana masz zostać :* Proszę ... Może i nie było Ciebie długo ale ja co chwile wchodzilam na twojego bloga z nadzieją że dodalas nowy rozdział. Proszę zostań! Nie możesz usunąć rozdziały mogą być rzadko ale masz je dla kogo pisać bo duża ilość je czyta :) Nie popełniaj takiego błędu jak blog desparecio który usunął wszystkie opki bo nie miał czasu .... PROSZĘ :)
  • awatar Tini Violetta Martina: Nie, proszę, nie kończ tych kryminałów o Leonettcie one są boskie! :* Wierzę Ci, też mam podobny problem, ta nauka. ;/ Szczerze to ja o tobie nie zapomniałam, ciągle, gdzieś co 5 dni wchodziłam tutaj z nadzieję, że dodasz kolejny opek (przeczytałam każdy :*). A teraz, gdy już wróciłaś chcesz odejść? Nie warto zaufaj mi... Ja nie aż tak dawno temu, porzuciłam tego bloga na miesiąc, dosłownie i kilka dni, dopiero około dwóch tygodni temu, zdałam sobie sprawę z tego co robię źle i w końcu powróciłam! :) Zaufaj mi z tobą będzie podobnie, naprawdę zostań tutaj kocham twoje kryminały i chcę wiedzieć w końcu, czy Leon chce grozić Violetcie tym nożem, czy chce te liny odciąć. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

vilu228
 
leonettakryminal
 
hej zaobserwujesz mnie a ja cb ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

leonettakryminal
 
violetta1disney
 
Jak zrobiłaś taki zaje...fajny wygląd? Możesz mi dać kod na niego?
Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Violetta, kiedy się obudziła, zupełnie nie wiedziała, gdzie jest. Dopiero po jakimś czasie uświadomiła sobie, że znajduje się w bagażniku, porwana przez Leona. Bez żadnej drogi ucieczki. Dalej była osłabiona. Nie wiedziała, ile czasu spała. I dokąd ten wariat ją zawiezie. Ani tego, co jej zrobi.
Minuty wlekły się w nieskończoność. A może to były godziny? Dziewczyna straciła poczucie czasu. Dodatkowo, jakby tego było mało, sznur na nadgarstkach zaciskał się z taką siłą, że trudno było to wytrzymać. Ból był nieznośny. Zastanawiała się czy nie zacząć krzyczeć, ale kiedy rozważała tą opcję samochód nagle się zatrzymał. Violetta usłyszała kroki i nagle oślepiło ją światło.
- Księżniczka się obudziła, co? Wysiadaj. – zamiast pomóc szatynce, chłopak stał i patrzył się na jej męczarnie. Kręciło jej się w głowie, a do tego dał o sobie znać kręgosłup, który ucierpiał przez nienormalną pozycję. Dodatkowo związane ręce nie służyły wysiadaniu z bagażnika. Ale nie chciała się odzywać. Skoro ją porwał, to Bóg jeden wie, do czego może być zdolny…
W końcu jakimś cudem udało jej się wyjść.
- Czternaście wiadomości od taty i dziewięć od Ludmiły. – powiedział machając jej telefonem przed twarzą. – Martwią się o ciebie co? Chyba już zorientowali się, że coś jest na rzeczy.
Dziewczyna przygryzła wargę. Jeśli tak, to może jest jakaś szansa na ucieczkę.
Chłopak złapał ją za rękę i pociągnął w stronę jakiegoś domku. Wcześniej nie mogła rozróżnić, gdzie się znajduje. Teraz tak. Verdas przywiózł ją na jakieś odludzie. Naokoło był las. Tylko drewniana chatka znajdowała się na polanie. Dalej, jak okiem sięgnąć – pustka. Zero domów, zero oznak, żeby ktoś tutaj przychodził.
- Gdzie jesteśmy? – odważyła się zapytać.
- W twoim nowym domu. – złośliwie się uśmiechnął. Otworzył drzwi i wepchał ją do środka. Straciła równowagę. Prawie upadła, ale na szczęście udało się jej tego nie zrobić. Leon zaprowadził Violettę do jakiegoś pustego pokoju i posadził na krześle.
- Zadzwonimy teraz do tatusia. Cieszysz się? – złapał ją za brodę i podniósł tak, żeby na niego spojrzała. – Cieszysz się? – zapytał ponownie i ścisnął jej dolną część twarzy.
Dziewczyna syknęła.
- Tak. – powiedziała zachrypniętym głosem.
- Najlepiej by było jakbyś się rozpłakała, chociaż już i tak mówisz, i wyglądasz jak obraz nędzy i rozpaczy. – wystukał numer do Germana.
G: Halo? Violu, gdzie ty jesteś?! Wypisali mnie wcześniej ze szpitala. Nie było cię w domu, w pracy też cię nie ma, bo dzwoniłem do Ludmiły. Co się z tobą dzieje?!
L: Nie jestem Violetta.
G: Verdas?! Skąd masz telefon mojej córki?! Co z Violą?!
L: Mówiłem ci, żebyś jej pilnował… Mogłem się zachować gorzej i cię nie poinformować o moich zamiarach.
G: Co zrobiłeś mojej córce?! Gadaj!!!
L: Jeszcze nic. Ale to może się zmienić…
G: Czego chcesz? – Leon zauważył, że mężczyzna powoli się załamuje.
L: A jak myślisz? Chce, żebyś unieważnił moje wyroki. I wszystko inne.
G: Ale to może potrwać lata!
L: Mam czas. Wiesz, twoja córeczka ma ładną buźkę i ogólnie jest pociągająca, więc ja na pewno się nie będę nudził.
G: Nie waż się nic jej robić! Jeżeli twoje brudne łapska spróbują ją dotknąć, to ostrzegam, że cię zabije!
L: Wierzyć ci, czy tym razem żartujesz?
G: NIE DOTYKAJ MOJEJ CÓRKI!!!!
L: Zobaczę, jaki będę mieć humor. To jak? Zrobisz to?
G: A co, jeśli nie masz Violetty? Co jeśli kłamiesz?
L: Mogę ci ją dać do telefonu.
- Violu, twój tata chce z tobą rozmawiać – zwrócił się do dziewczyny, która się rozpłakała, słuchając rozmowy chłopaka z ojcem. – Tak trzymaj. Jęknij, czy coś. – włączył tryb głośnomówiący i podstawił Violetcie pod nos.
V: Tato…
G: Viola! Co on ci zrobił?
V: N…nnie, nnic.
G: Posłuchaj, wydostane cie. Zobaczysz. Pamiętaj, co ci mówiłem o porywaczach. – na te słowa Leon, który wszystko słyszał uśmiechnął się kpiąco.
V: Tttatto… Bbb…boje się.
G: Nie bój się córeczko, wszystko będzie dobrze.
L: Wierzysz mi?
G: Nie rób jej krzywdy.
L: Jak zrobisz to, co chce, to jej nie tknę. A! I pamiętaj: nie dzwoń na policję… Bo nie będę taki miły.
Po tych słowach chłopak się rozłączył.
- Co ci mówił o porywaczach? – zwrócił się do szatynki.
- Nie ważne…
- MÓW! – krzyknął.
- Że… Że trzeba czekać, dopóki przestanie się interesować ofiarą… i dopiero wtedy działać.
- Heh. – zaśmiał się. – Co jeszcze umiesz? Znasz karate?
- Nie…
- Zabawne… Dzisiaj rano nawet na mnie krzyczałaś a teraz… Potulna jak baranek… - poklepał ją po policzku.
Poszedł do innego pomieszczenia. Chwilę później wrócił z nożem w dłoni. Violetta się przeraziła, kiedy do niej podszedł i przystawił jej go do piersi…
____________________________________________________

Po tygodniu przerwy wracam. Oceniajcie.

1. Czy Leon zrobi coś Violi?
2. Co zrobi German?
3. Kto uratuje dziewczynę?
Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Tu znowu ja. Mam nadzieję że nie jesteście źli za brak rozdziału. Chciałam żebyście napisali pod tym postem pomysły co do dalszych losów bohaterów. Piszcie swoje propozycje.
Wariatkaaa <3
  • awatar Voy a robar tu corazón: no to może tak: 1.Lu ulegnie Diego 2.Leon porwie Violkę i nwm coś tam niech zrobi 3.German dostanie zawału serca 4.Francesca odwiedza Ludmiłę, ale zamiast niej spotyka tam Diego i się jej spodoba :D
  • awatar Gość: Leon wywiozl Violette na koniec lasu nad jezioro. Ludmile zwolnili z pracy. Diego nie chcial, zrby sie smucila. German zobaczyl ducha swojej bylej zony. Franczesca przez przypadek zadzwonila do mamy zamiast do Marco. Jej mama dowiedziala sie o wszystkim.
  • awatar Gość: German po wyjsciu ze szpital wrocil do domu i czekal na Villette. Ona jednak nie wracila. German byl zniecierpliwiony i zawolal Ramallo, zeby rozpoczal poszukiwsnia. Ludmila wruciala do domu, a Diego zlapal ja i zakryl usta. Ona odrazu sie odwriciala i go przutulila, Diego sie tego wogle nie spodziewal, ale ucieszyla go reakcja blondynki i ja pocalowal. Wymysililam tyle niestety na jeden rozdzial moze masz pomysl na dalsza czesc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*następny dzień*
*szpital*
- German! Jak się czujesz? – do szpitala w odwiedziny przyszedł jego przyjaciel, Ramallo.
- Czułbym się dobrze, gdyby nie Verdas.
- Spokojnie. Złapiemy go. A jak to się stanie nie wyjdzie z więzienia. Zwłaszcza po ostatnim.
- Co znowu zrobił?
- Wczoraj po południu zgwałcił trzy dziewczyny. Były na wycieczce w lesie. Wszystkie po kolei przeleciał.
- O matko! – Castillo opadł na poduszki. – Jeśli z trzema dał sobie radę…
- O co chodzi?
- Wczoraj wieczorem ktoś wrzucił przez okno kamień owinięty w papier. Na nim była ta wiadomość.
Ramallo przeczytał treść wiadomości.
- Dlaczego miałby czyhać na twoją córkę? Za co?
- Może za to, żeby wycofać zarzuty w jego sprawie. Rozmawiał z nią. Śledził na pewno też. O Boże, a jeśli on wie, gdzie mieszka? – po policzkach staczały mu się łzy.
- Nie martw się. Nie dopuścimy do tego.
- Nie! Żadni my! Nie zawiadamiaj chłopaków!
- Dlaczego nie?
- Nie znasz tego? Nigdy kryminałów nie oglądałeś? To tylko wkurza przestępców i posuwają się do strasznych rzeczy…
- Damy radę.


********


*tydzień później*

Dziewczyna obudziła się wtulona w nagi tors chłopaka. Natychmiast na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Śpisz? – wyszeptała.
- Nie. Zachwycam się twoimi pięknymi włosami. – jakby dla potwierdzenia tych słów pogłaskał ją po głowie. Włoszka zachichotała.
- To była najlepsza noc w moim życiu… Wiesz?
- Moja też. Mmmm. – zamruczał Marco przeciągając się. – Mógłbym tak leżeć do końca świata…
- To tak jak ja.
W ich ‘’melanżu’’ przerwał dzwoniący telefon Francesci.
- Przepraszam cię, ale muszę odebrać. To mama.
- Spoko.
- Halo? Cześć mamo. Tak, jestem u Violi. – Marco uśmiechnął się na te słowa. – Mhm. Wiesz, pomagam jej. Jest smutna z powodu taty… Tak, przekażę jej. Dobrze. Wrócę wieczorem. Ja też cię kocham… Pa.
- Nie masz zamiaru powiedzieć jej prawdy? – brunet zwrócił się do dziewczyny.
- Powiem jej… Ale w odpowiednim momencie. Jest nadopiekuńcza.
- Mhm. A co masz mi przekazać? – dziarsko się uśmiechnął.
- Moja mama cię pozdrawia, i przykro jej z powodu taty.
- To fajnie.
- Wiesz… Trochę mi głupio, że po tygodniu znajomości mówię coś takiego, ale… kocham cię.
- W takim razie czuję się tak samo. Ja ciebie też.


*******


- Nie!
- Tak!
- Nie!
- A właśnie, że tak!
- Nie, nie i nie! Nie zawsze ty musisz mieć rację! Mam cię dosyć! Zrób to, zrób tamto! Nie jestem twoją służącą! To jest mój dom i ciesz się, że pozwalam ci tu mieszkać, bo szczerze, to już dawno wykopałabym cię za drzwi!
- Nie, nie zrobiłabyś tego! A dlaczego? Bo się mnie boisz! Bo to ja tu rządzę! A ty masz się mnie słuchać, do cholery!!! – Ludmiła i Diego kłócili się jak stare małżeństwo. Zresztą, tak jak zawsze.
- Nie będziesz mną pomiatać! Nie jestem idiotką! Proszę! Spróbuj mnie uderzyć! No dawaj! Nie odważysz się, bo wszystko, co mówisz, to kłamstwo!!! Nie mam ochoty się z tobą spierać! Idę do pracy. A ty rób co chcesz!!!! – blondynka wyszła trzaskając drzwiami.
- Cholera jasna! Dlaczego z nią nie mogę sobie poradzić! – brunat uderzył pięścią w ścianę.


*******


Violetta jak co dzień wychodziła do pracy. Była bardzo szczęśliwa, bo jej ojciec za dwa dni miał wyjść ze szpitala. No i oczywiście od tygodnia nie napatoczył się Leon. Może dał sobie spokój? Dziewczyna błagała, by tak było. Przechodziła właśnie przez park. O godzinie 5;30 był jeszcze opustoszały. Rzadko napotykała na ludzi idących do pracy – większość dojeżdżała samochodami. Szatynka wdychała świeże powietrze, rozkoszując się zapachem przyrody.
- Stęskniłaś się? – dobiegł ją głos za nią. Szybko się odwróciła.
- O nie! – za nią stał Leon.
- Co u ciebie, kotku? – podszedł do niej.
- Daj mi święty spokój! Nie rozumiesz, że mam cię dość?
- Oj, kochanie nie bądź taka. – nagle jego ton zmienił się całkowicie. - Idziesz ze mną, mała. – złapał ją za rękę i przyciągnął plecami do siebie.
- Puszczaj! Zacznę krzyczeć!
- Myślisz, że ktoś cię usłyszy?...Ał! – krzyknął kiedy dziewczyna nadepnęła mu na nogę.
- Nie ruszaj się, albo będę zmuszony użyć tego… - Violetta poczuła chłodną stal przyłożoną do skroni. Natychmiast znieruchomiała. – Dobra dziewczynka.
Chłopak pociągnął ją dalej, aż do końca parku, gdzie zaczynał się las. Na polanie stał czarny samochód.
- Teraz się nie ruszaj… - Leon otworzył bagażnik i wyjął z niego sznur.
Dziewczyna zaczęła się szarpać.
- Mówiłem nie ruszaj się! – krzyknął i dużo mocniej ścisnął jej rękę. Syknęła z bólu.
- Zostaw mnie… - wyszeptała przez łzy. – Co ja ci takiego zrobiłam?
- Ty nic. – powiedział szatyn bez cienia wyrzutów wiążąc nadgarstki dziewczyny. – Twój tata dużo. Dlatego nie wypuszczę cię, dopóki mi za to nie zapłaci. Spędzimy ze sobą duuużo czasu.
- Ale ja nie chce!
- Nie masz tu nic do powiedzenia. – wziął jakąś szmatkę i przystawił ją do nosa i ust Violetty. Dziewczyna zorientowała się, co to jest.
- Nie! – kręciła głową na wszystkie strony, żeby tylko nie zaciągnąć się tym zapachem.
- Przestań do cholery! – uderzył ją w twarz. Szatynka była w szoku. Uderzył ją! Tym razem już bez komplikacji Leon otumanił kobietę.
- To nie będzie ci potrzebne, słońce. – zdjął jej torebkę, którą miała przepasaną przez ramię. – Wchodź do bagażnika.
Violetta, która ledwo kontaktowała przez specyfik ostatkiem sił weszła do bagażnika. Leon zatrzasnął drzwi. Obszedł auto i zajął miejsce kierowcy.
- No, to teraz się zacznie zabawa. German nareszcie dostanie to, na co zasłużył.
____________________________________________________
Tam dam dam!!! Zaczynamy zabawę! Myślę, że ten rozdział jest lepszy i dłuższy od innych, ale nie znam waszego zdania. Proszę piszcie komentarze. Co wam się najbardziej podobało, co najmniej, a co w ogóle byście usunęli.
Pobawmy się w pytania.

1. Co Leon planuje zrobić Violi?
2. Jak zareaguje German?
3. Co Diego zrobi Ludmile?



Wariatkaaa<3
  • awatar Gość: 1. Wykorzysta ją 2. Dostanie ataku paniki. 3. Da jej te pigułki gwałtu co prosił o nie leona.
  • awatar Violetta - moja historia ♥: Jekkuuu swietny rozdział :* Masz talent kochana , nie mogę się doczekać nexta :) 1. Pewnie ją zgwałci 2. Bedzie szukal Violi na wlasna reke 3. Szantaż ;)
  • awatar Fans de Violetta ♥: Jaki cudny <3 Tyle czekałam na ten rozdział <333 1.Wywiezie ją gdzieś i będzie ją zmuszał do różnych okropnych rzeczy ;D 2.Będzie jej szukał z policją ? Nwww :c 3.Bedzie ją bił ? ^^ XD Daj szybko nexta <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Gracias za 3500 odweidzin!!!!!!!!!! W weekend 20 rozdział! Będzie się działo miśki!!!!
Wariatkaaa <3
  • awatar Gość: Gratulation kochana!
  • awatar Fans de Violetta ♥: Czekam:*
  • awatar Gość: Juz nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu SZESLIWA
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Violetta spędziła cały dzień u ojca w szpitalu. Przynosiła mu wszystko, czego sobie zażyczył, więc była bardzo zmęczona. Niestety, musiała na noc wrócić do domu.


*******


*szpital*

German cieszył się, że Violetta nareszcie odzywała się do niego bez wyrzutów. Nareszcie mógł porozmawiać z córką w spokoju, bez kłótni. Z drugiej strony martwiło go to, że Verdas uciekł z więzienia. Już go miał i nagle ten gówniarz go przechytrzył! Jak to było możliwe? Teraz musi uważać na Violettę, żeby nic jej się nie stało. I to bardzo. Te jego nieprzyjemne myśli prawie go uśpiły, kiedy coś wpadło do sali przez nieprzymknięte okno prosto pod ramę jego łóżka. Podniósł ów przedmiot. Był to kamień owinięty w kartkę papieru. Odwinął papier a kamień wyrzucił. Wewnątrz na kartce była zapisana krótka wiadomość. Jej treść go przeraziła.
‘’,,Radzę ci pilnować swojej córeczki, żeby nic jej się nie stało… - L.V.,,’’
- O matko!


********


- Co ty mu powiedziałeś?!
- Nie chcesz wiedzieć.
- Proszę! Diego!
- Nic mu nie powiedziałem!
- To dlaczego miał taką minę? Hmm?
- A bo ja wiem? – Ludmiła i Diego przekomarzali się w drodze do domu. – Musimy to uczcić!
- Co masz na myśli? – blondynka spojrzała się na niego nieufnie.
- Nic poważnego… Jedno piwko…
- O nie! Nawet nie mów o alkoholu!
- Nie bądź taką grzeczną dziewczynką, bo wiem, że nią nie jesteś. – lekko klepnął ją w tyłek.
- Przestań! – odsunęła się od niego.
- A jak cię bardzo ładnie poproszę? – przysunął się do niej tak, że stykali się czołami.
- Nie miej złudzeń. Nie.
- W takim razie znajdę inny sposób, żeby to uczcić.
- Jaki sposób?
- Domyśl się. – wymownie na nią spojrzał i pogładził ją po udzie.
- O nie! Nigdy!
- Przecież śpimy w jednym łóżku, zapomniałaś?
- Skąd mam wiedzieć, że mnie nie upijesz i nie zgwałcisz?
- Bo ci to obiecuję.
- Taak, a ja ci wierzę. Pff. Na pewno.
- Nie denerwuj mnie, bo nie wiesz, do czego jestem zdolny, jak się wkurzę.
- Oh nie, ja to wiem. Dokładnie to samo co robisz, kiedy masz dobry humor. Czyli mnie zgwałcisz.
- Przestań ciągle o tym gwałceniu!
- Taka jest prawda. Sorry, jeśli cię uraziłam.
- Nie uraziłaś. Tylko mnie denerwujesz, bo wiesz, że nie wygrasz, a i tak stawiasz bezmyślnie na swoim…
- Bezmyślnie? Wal się! – Ludmiła wystawiła chłopakowi środkowy palec. Szybko go wyprzedziła, dobiegła do domu, otworzyła drzwi i zamknęła się w środku. Diego, niestety za późno zorientował się, co się dzieje.
- Wpuszczaj mnie! – zaczął walić w drzwi.
- Idź stąd! Znajdź sobie inną naiwną!
- Bo wywarze te drzwi do cholery!!!
- NIE!!!
- K*rwa mać! – chłopak kopnął w drzwi. Wziął głęboki oddech. I chwilę się zastanowił.
- Słuchaj blondi! – powiedział po chwili. – Masz czas dopóki nie wrócę na otworzenie tych pieprzonych drzwi! Jeśli tego nie zrobisz, to sam wejdę. A wtedy już nie będę taki miły i z pewnością wykorzystam fakt, że dzielimy razem łóżko.
Ludmiła nie odpowiedziała.
Diego odszedł na bezpieczną odległość i wyjął z kieszeni spodni telefon. Zadzwonił do Leona. Po kilku sygnałach chłopak odebrał.

*rozmowa telefoniczna*

L: Halo?
D: Cześć, tu Diego.
L: Hej, co jest?
D: Ta dziwka wywaliła mnie z domu.
L: Uuu. I co zrobisz?
D: Nic. Powiedziałem, że jak wrócę ma mi otworzyć, albo się zabawimy jak ja lubię.
L: Heh. Najlepiej.
D: A ty co robisz?
L: Jestem na miejscu.
D: Kiedy zaczynasz?
L: Za tydzień. Ale wiesz, German już dostał wiadomość ostrzegawczą. Mogę sobie tylko wyobrazić jego minę.
D: Haha. Na pewno chciałbym to zobaczyć. Pomóc ci w czymś?
L: Nie, zajmuj się swoją blondyną. Jak coś dam ci znać.
D: Okey.
L: Wiesz… Jednak mam prośbę.
D: Wal.
L: Zagarnąłem ci auto.
D: Wiesz, na razie raczej mi nie jest potrzebne.
L: Wiem. Jeszcze trochę je zatrzymam. Muszę się jeszcze bardziej ukrywać.
D: Co zrobiłeś?
L: Oh, nic. Tylko dałem upust emocjom.
D: Jeden raz?
L: Nie, kilka.
D: W ciągu jednego wieczoru? No, no jestem pod dużym wrażeniem.
L: Taa. Zadziwiłem samego siebie.
D: Jak coś to dzwoń. Muszę iść do tej idiotki.
L: Cześć.

*koniec rozmowy*

Diego wolnym krokiem udał się z powrotem pod dom blondynki. Nacisnął klamkę. Drzwi były otwarte. ‘’No, proszę. A jednak’’ pomyślał. Po cichu wszedł do środka. Udał się do sypialni. Dziewczyna leżała skulona na łóżku, tyłem do niego i cicho pochlipywała. Brunet na palcach podszedł do łóżka i objął ją w talii kładąc się koło niej. Blondynka krzyknęła z zaskoczenia.
- Zostaw mnie! Nie rób mi krzywdy! – mówiła przez łzy.
- Uspokój się. Nie mam zamiaru. – Przynajmniej dzisiaj, dodał w myślach.
____________________________________________________

Hello! Pierwszy rozdział od czasów niepamiętnych! Mam nadzieję, że wam się podoba, bo musiałam się nad min nie lada namęczyć. Liczę na sporo komentarzy. W następnym rozdziale przeskoczymy tydzień do przodu... Tylko tyle powiem


Wariatkaaa<3
  • awatar Gość: Biedna Lu. Mrrr Diego bad boy.... i to rozumiem.
  • awatar Gość: Jeku biedna Ludmi :'( Ciekawe co będzie dalej ... Czekam z niecierpliwością na next :) Piszesz genialnie ♥
  • awatar T.d.aForever: Wprawdzie cudowne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

leonettakryminal
 
diecesca2
 
Tak sobie szperałam po blogach... i natrafiłam na twój. Dawno mnie tu nie było, więc myślałam, że zrezygnowałaś, ale patrzę i widzę opowiadania... Ne chcę mi się ich komentować ( cała ja - Leń do potęgi XD), ale są świetne. Lubie taki typ opowiadań. No wiesz, o co mi chodzi. BĘDĘ REGULARNIE WPADAĆ, O TO SIĘ NIE MARTW <3


Wariatkaaa<3
 

 
Wracam do gry kochani. Zauważyliście, że zmieniłam wygląd? Podoba się wam? Mi bardzo.... Więc tak... Rozdziału dziś nie obiecuję, ale już praktycznie go napisałam. Praktycznie. Jeszcze go poprawiam. W tych rozdziałach zacznie się akcja. Oj takkkk.... Za dużo komisarza Alexa ale co tam XD.


Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Podjęłam ostateczną decyzję. Mianowicie...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
ZOSTAJĘ Z WAMI!!!!!! Wena mi wróciła!!! Dziękuję Wam za miłe komentarze Kocham was <3 Rozdziału na razie nie będzie, bo SZKOŁA... Ale już cośtam napisałam.

Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jest mi bardzo smutno, ale muszę was opuścić ... Kasuję bloga... Nie mam weny, nie odwiedzacie mnie...Ale to moja wina. Nie mam czasu dla tego bloga. Przepraszam... Szkoła, kłótnie z przyjaciółką, lekcje... To dla mnie za dużo. Jestem tylko człowiekiem... Nie mogę wszystkiemu sprostać. Także, to jej mój ostatni post. Żegnajcie, kochani ((((((((((((((((((((

Wariatkaaa<3
  • awatar Gość: nie odchodź!!!!!!!!
  • awatar Underneath it all ~♥~: @♥ Diecesca ~ Dwa serca a jedna miłość: zgadzam się. Nie mas zprawa odchodzic, zabraniam!
  • awatar Gość: Nie usuwaj ja czytam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Heej! Wiem, wiem. Spodziewacie się rozdziału...ale go nie będzie. Opuściła mnie wena. Dlatego zawieszam bloga na czas nieokreślony. Może jeszcze wrócę. Ale nie obiecuję. Zapraszam na mojego bloga z One Shotami o Violetcie. Lepiej mi je będzie pisać, bo nie trzeba ciągnąć wątku w nieskończoność.
Oto adres, jak chcecie to wchodźcie, możecie zamówić one shota:
http://violettowyswiat.pinger.pl/
Żegnam się z Wami, na razie.
Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Violetta przygryzła wargę. Postanowiła już się nie odzywać. Po prostu dojdzie z nim do szpitala i sobie pójdzie.
- Czemu się nie odzywasz?
- A co, przeszkadza ci cisza? – warknęła.
- Nie takim tonem, kotku. – powiedział przesadnie słodko i mocniej ścisnął jej dłoń. O wiele mocniej. Zabolało.
- Ała! Przestań!
- Zabolało? Przepraszam, ale nie dajesz mi wyboru.
- To ty się do mnie przyczepiłeś!
- A jaka to dla ciebie różnica? Bo dla mnie żadna. Czemu twój tata jest w szpitalu?
- Już ci mówiłam, nie wiem! Coś musiało mu się stać w pracy!
- W pracy? A gdzie twój tata pracuje, że to jest takie ryzykowne?
- Co cię to obchodzi?
- Nie chcesz mi powiedzieć? I tak sam się dowiem, kotku.
- Sorry, ale musze już iść! – Violetta wyrwała się od Leona, kiedy już byli pod wejściem do szpitala. Chłopak puścił ją bez słowa. Dziewczyna weszła do budynku i skierowała się do recepcji.
- Dzień dobry. Nazywam się Violetta Castillo. Przyszłam do Germana Castillo.
- A tak. Drugie piętro sala 407.
- Dziękuję.


********


Leon w bezpiecznej odległości udał się za Violettą. Nie lubił, kiedy ktoś coś przed nim ukrywał. Chciał się dowiedzieć, o co chodzi. Poszedł za dziewczyną do sali.
Zajrzał do pomieszczenia przez szybę w drzwiach. To, kogo zobaczył, wprawiło go w oszołomienie.
- Tato, co ci się stało?! – usłyszał głos Violetty.
- Nic, słońce.
- Jak to nic? To dlaczego tutaj jesteś?
- Miałem wypadek w pracy. Potknąłem się i uderzyłem w kant biurka.
- Ale nic się nie stało?
- Nie, niedługo mnie wypiszą.
German. Ojcem Violetty był German Castillo, człowiek, który oskarżał go o zabójstwo, człowiek, który odebrał mu najważniejszą rzecz na świecie… Człowiek, którego nienawidził. Szybkim krokiem wyszedł ze szpitala. Postanowił podzielić się swoim odkryciem z Diegiem.

*rozmowa telefoniczna*

D: No co tam Leon?
L: Nie uwierzysz, czego się dowiedziałem!
D: Czego?
L: Violetta jest córką Germana Castillo.
D: Żartujesz, tak?
L: Nie, sam widziałem i słyszałem.
D: Wiesz, że możesz się zemścić na nim?
L: Wiem, już nawet mam pomysł, jak to zrobić…
D: To powodzenia.
L: Na razie mnie nie będzie… Wiesz, gdzie wyjeżdżam.
D: Dobra.
Leon poszedł cichaczem do miejsca, gdzie ukrywał swój samochód. Wsiadł do auta, odpalił silnik i pojechał.


*******


*wieczór*

- Jestem padnięta! A jeszcze musimy iść na to spotkanie z zasranym Tomasem! Ughh!!! – Ludmiła złapała się za głowę.
- Nie przesadzaj! Szybko sobie z nim poradzimy.
- Jest 16: 30! Za pół godziny mamy być w parku, a ja wyglądam jak czupiradło!
- Idź się poprawić. Zdążymy! Nie przesadzaj! – nakrzyczał na nią Hiszpan.
- Już. – blondynka pobiegła do łazienki poprawić makijaż i ubrać się.
Po piętnastu minutach była gotowa.
- Widzisz? Niepotrzebnie się denerwujesz. – chłopak objął ją w pasie. – Wyglądasz ślicznie.
- Dzięki.
Wyszli z domu, a dziewczyna zamknęła drzwi na klucz. Udali się do parku. Tomasa jeszcze nie było. Usiedli na ławce.
- Może nie przyjdzie? – zapytał Diego.
- Idzie! – powiedziała blondynka.
- Gdzie? – spytał nie odwracając się od niej, żeby Tomas nic nie podejrzewał.
- Za tobą.
Chłopak natychmiast pochylił się i namiętnie pocałował Ludmiłę.
Po chwili oderwali się do siebie i blondynka udała, że dopiero zauważyła byłego.
- Tomas! Cześć! Spóźniłeś się.
- Wiem. Cześć.
- To jest właśnie mój chłopak, Diego. Mówiłam ci o nim.
- Tak, mówiłaś. Jestem Tomas. – podał rękę Diego.
- A ja Diego. Ludmiła, pójdziesz mi po papierosy?
- Palisz? – zapytał brunet.
- Mhm. To jak, pójdziesz, kochanie? – lekko ją pocałował.
- Pewnie. – blondynka udała się w poszukiwaniu sklepu, gdzie można kupić papierosy. I zostawiając chłopaków samych.
- Nie wierzyłeś, że jestem jej chłopakiem?
- Jesteś przestępcą.
- Ale mnie kocha.
- Pewnie. Raczej się zauroczyła.
- Wątpię. Oddała mi swoje dziewictwo.
W tym momencie wróciła Ludmiła.
- My już pójdziemy. – powiedział Diego i zostawił zszokowanego Tomasa na ławce.
__________________________________________________
Jest rozdział. Podoba się?

Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Dziękuję Wam za ponad 2000 odwiedzin! Nie spodziewałam się takiego sukcesu! Dziękuję!
_______________________________
|WPISÓW: 63 |
|ŚREDNIO CO: 1 dzień |
|OSTATNI WPIS: wczoraj, 13:49 |
|LICZNIK ODWIEDZIN: 2 046 |
|______________________________|

GRACIAS!


Wariatkaaa<3
 

 
Zostałam nominowana przez bloga
http://violettaforever975.pinger.pl/

1. Jak masz na imię ?
Milena. Ładnie, prawda?

2. Masz zwierzątko ?
TAK, dwa psy i dwa koty.

3. Twój ulubiony serial ?
Violetta, Austin i Ally, Komisarz Alex XD

4. Ulubiony kolor
Różowy i niebieski (I believe i can FLY! (nwm, co to znaczy, ale uwielbiam to zdanie )

5. Jakie masz hobby ?
Pisanie opowiadań.

6. Jaka jest twoja ulubiona piosenka ?
Hmmm... Ta:

7. Który blog lubisz najbardziej ?
SWÓJ Nie, żartuję. Najbardziej hmmm... Chyba ten :
http://amilado.pinger.pl/

8. Jak ma na imię twój przyjaciel/przyjaciółka ?
Agnieszka.

9. Lubisz mojego bloga ?
TAK i to bardzo! <3 <3
_________________________________________________

Ja nominuję blogi:
http://julczii2001.pinger.pl/
http://nero47b.pinger.pl/
http://mylifeisvioletta.pinger.pl/
http://dramioneparaidealna.pinger.pl/
Do tych samych pytań.

Wariatkaaa<3
 

 
*następny dzień*

Francesca obudziła się i stwierdziła, że nie spała w swoim pokoju. W dodatku spała na czyimś nagim torsie. Spojrzała w górę i zobaczyła… Marco. Wszystko z wczorajszego dnia jej się przypomniało. Ale nie pamiętała, żeby się z nim kładła. Może jej coś dosypał? Szybko się podniosła i stwierdziła przy tym, że jest w samej bieliźnie. Brunet przez to jej nagłe poderwanie się obudził się.
- Co ja tu robie?
- Śpisz.
- Ale dlaczego tutaj? Dlaczego z tobą? Co mi zrobiłeś?
- To nie jest tak jak myślisz.
- Nie? To dlaczego jestem w TWOIM łóżku w dodatku BEZ UBRANIA?
- Ponieważ zasnęłaś u mnie na kanapie. Spałaś tak słodko, że nie mogłem cię obudzić…
- Wcale nie śpię słodko! Chcesz mnie oczarować! – powiedziała, żeby ukryć zarumienienie.
- Nie chcę cię oczarować. Ja taki nie jestem.
- To dlaczego…
- Dasz mi dokończyć, Fran?
- Dobra.
- Zaniosłem cię tu na łóżko, żeby ci było wygodniej, a sam chciałem się położyć na kanapie. Ale chciałem zgasić lampkę, a że jestem leniem położyłem się… A ty mnie objęłaś tak, że nie mogłem się ruszać… Oto cała historia.
- Przepraszam…
- Za co?
- I za to, że tak zrobiłam i dlatego, że cię oskarżyłam o…
- Daj spokój. Nic się nie stało. Wiesz, na twoim miejscu też bym tak zareagował budząc się w jakimś obcym miejscu, i na dodatek obok leży facet poznany wczoraj…
- Moje ubrania pewnie wyschły. Mógłbyś mi je przynieść?
- Jasne. – chłopak wyszedł, a po chwili wrócił z rzeczami brunetki.
- Dziękuję.


********


- O matko! Jest już po 6!!!
- I co z tego? Ja w tym czasie jeszcze śpię… - Diego mocniej przytulił blondynkę.
- Diego puść mnie! Muszę iść do pracy! A i tak zaspałam! – Ludmiła próbowała się wyrwać z kleszczowatego uścisku Hernandeza.
- Dobrze już, dobrze. O której wrócisz słońce?
- Około 16 i nie mów do mnie słońce!
- Dobrze, słoneczko…
- To już wolę słońce.
- Muszę tak do ciebie mówić. Jesteś aktualnie moją dziewczyną.
- Nie raczej to ty jesteś moim chłopakiem.
- Na jedno wychodzi.
- Może. Muszę iść.
- Ludmiła…
- Tak?
- Mnie nie oszukasz. Podobało ci się spanie ze mną, co nie? Aż tak bardzo, że nie chciał ci się wstawać… - głupio się uśmiechnął.
- Pff… Nie, wcale. – spojrzał na nią. – No dobra. Może tak troszeczkę… - pokazała palcami ile. – Ale to nie znaczy, że mi się podobasz.
- Dla mnie to jedno i to samo.
Ludmiła zignorowała jego ostatnie zdanie i pobiegła się szykować. Po 15 minutach już wychodziła z domu.
- Spóźnie się tylko 15 minut… To nic. A ty niczego nie popsuj. – zwróciła się do leżącego wciąż chłopaka.
- Mhmmm.
Blondynka wyszła i zamknęła drzwi na klucz. Diego natomiast pospał jeszcze.


*******


Violetta była w pracy punktualnie. Właśnie zamiatała podłogę, kiedy zadzwonił jej telefon. D
dzwonił Ramallo, kolega ojca z pracy. Czego on może ode mnie chcieć?, pomyślała i odebrała.

*rozmowa telefoniczna*
V: Halo?
R: Cześć, Violetto. Jesteś w domu?
V: Nie w pracy, a co się stało?
V: Mogłabyś się urwać?
V: Dlaczego, co jest?
R: Posłuchaj… wczoraj spałaś, więc nie chciałem cię budzić, poza tym nic jeszcze nie było wiadomo…
V: Coś się stało?
R: Twój tata jest w szpitalu.
V: Co?! Dlaczego?!
R: To nie jest rozmowa na telefon. Przyjdź.
V: Do miejskiego szpitala?
R: Tak.
V: Ale co z moim tatą?
R: Wszystko jest dobrze.
V: Na pewno?
R: Tak, po prostu musisz go odwiedzić.
V: Dobrze. Już idę.
- Pani Esmeraldo! Pani Esmeraldo!
- Coś jest nie tak, że się tak drzesz?
- Mogę się urwać z pracy?
- Dlaczego?
- Mój tata jest w szpitalu…
- No dobrze. Więc dzisiaj już nie idziesz do pracy?
- Nie wiem… Nie wiem, co z nim jest.
- Dobra. Ale jutro masz przyjść, bo inaczej wylatujesz.
- Dobrze.
Violetta szybkim krokiem wyszła z kawiarni.


*********


Diego chciał jeszcze pospać, ale jak na złość zaczął dzwonić jego telefon.
- Cholera! Nie można sobie pospać, bo znowu coś jest nie tak!

*rozmowa telefoniczna*
D: Halo?
L: Cześć, Diego! Mówi Leon. Gdzie jesteś?
D: Leon! Nie złapali cię?!
L: Nie, nawiałem im. Mówie ci, nic prostszego.
D: Po co dzwonisz?
L: Gdzie jesteś? Muszę się z tobą zobaczyć!
D: W domu Ludmiły, na Leśnej.
L: Wpuściła cię?!
D: Tak, nawet ze mną spała.
L: Doszło do czegoś?
D: Nie, jeszcze nie. Jest za bardzo strachliwa.
L: Dobra, to ja tam zaraz przyjdę. Jaki to adres?
D: Leśna, 69.
L: Uuuu. Świetny adres.
D: Co nie? Lepszego nie można już mieć.
Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Diego otworzył przyjacielowi.
- Hej.
- Cześć. – podali sobie ręce.
- Co teraz chcesz zrobić?
- Muszę jeszcze wyrwać tą całą Violettę. Teraz ją tylko nastraszę i spadam. A jak wrócę, to się zobaczy.
- Spoko. Będziesz tam gdzie zawsze?
- Mhm.
- Leon, nie masz może przy sobie pigułek gwałtu? Mi się skończyły.
- Jasne, podstawa. Bez nich się nie ruszam. – szatyn podał brunetowi kilka pigułek. – Tyle wystarczy? Ja też muszę coś mieć na zabawę z Violettą…
- Dobra, dzięki. To leć. Może będzie szła do pracy, bo Ludmiła już wyszła.
- Jasne. Cześć.
Leon wyszedł i udał się w kierunku kawiarni.


********


No nie! Nie, nie, nie! Czy nie ma innej drogi niż tej przez park?! I czy zawsze muszę tu spotykać tego debila?!, myślała Violetta. Po raz kolejny w paku był Leon. I szedł w jej stronę. Szybko schowała się za drzewem. Miała nadzieję, że jej nie zobaczy. Na darmo. Wyjrzała zza swojej kryjówki, czy szatyn już zniknął. Faktycznie, nie było go.
- Kogoś szukasz? Może mnie? – stał za nią.
- O matko! Ale mnie przestraszyłeś!
- Kotku, przede mną nie uciekniesz, nawet nie próbuj. – objął ją w talii od tyłu. Czuła na swojej szyi jego oddech. Odepchnęła go.
- Nie powinieneś siedzieć w pudle?
- No wiesz, nic mi nie zrobili, bo nie mieli dowodów, że cię napastuję… - znowu ją objął i przyłożył swoje usta do jej karku.
- Zostaw mnie! Śpieszę się!
- Wiesz, kochanie, pomyliły ci się kierunki, twoja praca jest w drugą stronę…
- Idę do taty, do szpitala!
- Co mu się stało? – ciągle całował jej szyję przyprawiając ją tym o lekkie dreszcze.
- Nie wiem, właśnie chcę się dowiedzieć!
- Odprowadzę cię.
- Nie trzeba. – wykręciła głowę tak, żeby nie mógł jej całować.
- Nie nauczyłem cię, że mi się nie odmawia? – przesunął ręce z jej talii na jej piersi.
- Zostaw mnie! – wyrwała się.
- W takim razie chodź. – złapał ją za rękę. Violetta już się nie sprzeciwiała. Nie chciała, żeby znowu ją obmacywał.
- Duże masz, wiesz? – szepnął jej do ucha.
__________________________________________________
Jest rozdział 17! Chyba dłuższy trochę, co? I jest Leonetta! Proszę o szczere komentarze pod rozdziałam, dobrze? To motywuje !!!

Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Znowu zostałam nominowana... Tym razem przez bloga
http://pamietnikvilu.pinger.pl/

1. Twoje ulubione blogi
Hmmm... Mam ich kilka...
1. http://gwiazdydisneya0123.pinger.pl/
2. http://leonetta.amor.pinger.pl/
3. http://niina.kody.pinger.pl/
4. http://leonetta1212.pinger.pl/
5. http://amilado.pinger.pl/
6. http://underneath.it.all.pinger.pl/
7. http://pamietnikvilu.pinger.pl/ (twój)
8. http://die.cesca.pinger.pl/
9. http://nada.pinger.pl/
10. http://lovekoki457.pinger.pl/
11. http://najka13.pinger.pl/
12. MÓJ

2. Czy lubisz mojego bloga? SZCZERZE !!!
Szczerze? Nie, nie lubię.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nie lubię, ponieważ koffam! Uwielbiam te twoje opowiadania, wiesz?

3. Czy czytasz moje opki ? Jeśli tak co ci się w nich najbardziej podoba ?
Czytam, czytam. Co mi się najbardziej podoba? Hmmm. Wszystko. A szczególnie fabuła i ten pomysł na opowiadania... Takie nietypowe, ale świetne.

4. Wolisz Tini czy Jorga ?
Trudne pytanie. Ale chyba Jorga.

5. Violetta czy Martina ?
Violetta. Chociaż Martina też jest super.

6. Dlaczego założyłaś bloga ? Co cie do tego skłoniło ?
Założyłam, bo postanowiłam podzielić się z kimś moimi poronionymi pomysłami. Nakłoniła mnie do tego moja BFF-ka (która nie ma bloga) kiedy przeczytała moje opowiadanie o Leonetcie (nie to, ale inne, tamto mi szczerze się nie podobało).

7. Ulubiony film
Taki jeden? To chyba ,,Camp Rock 2 - Wielki Finał'' (Jonas Brothers OMG! Love )

8. Rzecz bez której nie umiesz się obejść
Paczka żelków, długopis i mój notesik na pomysły do różnych opowiadań ( chcę napisać powieść, oł jeach, walnięta ja).

9. Co najbardziej lubisz czytać na blogach?
Ja? No cóż. Opowiadania o jakichś super fabułach! Najbardziej takie z happy endem! Mój typ to typowy romantyzm. Więc dlaczego piszę kryminały? Bo moja głowa nie najlepiej pracuje... Szkoła mnie zniszczyła.

10. 5 faktów o tobie

1. Piszę genialne opowiadania
2. Jestem superskromna.
3. Moje ulubione zwierzę to pies.
4. Miałam dwóch chłopaków ( pierwszego już w wieku przedszkolnym - co z tego, że go sobie wymyśliłam?!)
5. Moja ulubiona liczba? 5!!!!!!!
__________________________________________________

Ja nominuję
http://underneath.it.all.pinger.pl/
http://lovekoki457.pinger.pl/
http://nada.pinger.pl/
Do pytań:

1. Dlaczego Leonetta?
2. Co cię skłoniło do założenia bloga?
3. Czytasz moje opowiadania? Jeżeli tak, co o nich myślisz? SZCZERZE! Jeżeli nie czytasz - zacznij
4. Ulubiony serial? Oprócz Violetty!
5. Lubisz Lodo?
6. Lodo czy Cande?
7. Gdyby któryś z aktorów Violetty miałby być twoim chłopakiem, kto to by był?


Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej kochani! Chciałabym was poprosić o komentarze. Wiem są komy, ale nie o to mi chodzi. Proszę o SZCZERE komentarze. Piszcie co wam się podoba w rozdziałach a co nie. Bo komy typu boski, ekstra, czekam na next nie są bardzo motywujące. Nie wiem, co mam zmienić a co nie. I trochę dziwnie się czuję, kiedy nie wiem co do końca myślicie. Bo z takich krótkich mogę się tylko domyślać co myślicie. Dacie radę tak robić? Plossse.


Wariatkaaaa <3
  • awatar ❤ℓ๏∂๏שเкค Cคr๓єℓℓ๏❤: Koffam Twoje opki! Nic bym na Twoim miejscu nie zmieniała :) Jest SUPER!! Ale mogłabyś dodać więcej Leonetty :)
  • awatar un té quiero, un beso soñador ♥: Rozumiem kochana, mam tak samo. Przecież widać kto komentuje naprawdę, a kto czyta tylko nagłówek. Mnie to np. bawi XD Rozdział dodany 2 minuty temu i komentarz "Jakie wspaniały" też dwie minuty temu XD
  • awatar Gość: Wiem, o co chodzi. Też mam bloga o opowiadaniach. Bardzo lubię Twoje opowiadania i nic bym nie zmieniała.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Francesca zasiedziała się w domu Marco. Zasnęła na kanapie w salonie. Spała tak słodko. Chłopak nie chciał jej budzić. Wziął ją delikatnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Zdjął z niej swoje ubrania i dokładnie przykrył kołdrą. Włoszka spodobała mu się. To było zauroczenie od pierwszego wejrzenia. Nie był chłopakiem, którego interesuje tylko rozmiar stanika, albo tapeta na twarzy. Dla niego liczyło się to, co jest w środku. A Francesca miała charakter. Dobry charakter. I to mu się w niej podobało. Ładna też była, to prawda. Marco zdjął z siebie bluzkę i spodnie i skierował się do wyjścia z pokoju. Przypomniało mu się jednak, że nie zgasił lampki. Położył się na łóżku i sięgnął, żeby ją wyłączyć, ale w tej chwili odwróciła się do niego Francesca i wtuliła się w jego tors tak, że nie mógł się ruszyć. ,,No świetnie!” pomyślał. ,,I jak ja jej to jutro wytłumaczę?” Nie chciał się ruszać, żeby jej nie obudzić. Po chwili zastanowienia objął Włoszkę w talii i… zasnął.


********


Ludmiła zasnęła na kanapie. ,,Tak jasne, nie podobam ci się. Widzę co innego’’. Diego wstał z kanapy. Wyjął z kieszeni spodni torebkę z białym proszkiem. Zaczął przeszukiwać mieszkanie blondynki, w poszukiwaniu jakiegoś miejsca, gdzie mógłby ukryć narkotyki. Tylko tak, żeby ich nie znalazła. Będzie trudne, bo to przecież jej mieszkanie. W końcu schował je do szafki z ręcznikami. Rano i tak je zabierze, bo będą mu potrzebne… Poszedł do salonu i zaczął szarpać dziewczynę, żeby się obudziła.
- Ccc… Co?
- Wstawaj!
- Co jest…?
- Jest po północy. Nie chcesz się położyć?
- A Tt… tak.
Poszli wspólnie do sypialni.
- Tylko trzymaj się ode mnie z daleka! – powiedziała zaspanym głosem.
- Dobra.
Ludmiła położyła się na łóżku. Diego zrobił to samo.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
Blondynka odwróciła się do chłopaka plecami. Ten objął ją w pasie i przycisnął do siebie, a swoją nogę włożył między jej. ,,To dopiero jest przestrzeń osobista’’, pomyślała. ,,Przecież nie mam zamiaru mu uciec… Na razie.’’


*******


- Nie ma go nigdzie.
- Cholera! Gdzie on mógł się schować? Przecież nie mógł się rozpłynąć… Musi gdzieś tu być. Na pewno wszędzie sprawdziliście?
- Tak, mieszkanie, opuszczone fabryki, domy osób, z którymi ostatnio urzędował… i wszystkie kluby w mieście.
- I nigdzie go nie ma?
- Nie. Tylko w mieszkaniu była Lara Baroni.
- Aresztowaliście ją?
- Tak. W zarzucie współpracowania z przestępcami… Ale wszystkiego się wypiera.
- Myślisz, że będzie inaczej? Dobra… Przyprowadź tu Verdasa.
- Jasne. – Ramallo wyszedł z pomieszczenia. Po chwili wrócił z Leonem i ponownie wyszedł.
- Czego jeszcze chcesz?
- Gdzie jest Diego?
- Skąd ja mam wiedzieć? Ostatnio był w domu.
- Nie wiesz, gdzie mógł się schować?
- Ojej, tak mi przykro, ale nie. – zaśmiał się.
- To nie jest dobry moment do śmiechu.
- Czemu nie?
- Dziewczyna, o której mówiłeś, że się do ciebie przystawia twierdzi inaczej.
- I jej wierzysz? A ma dowody na to?
- Nie.
- No właśnie.
- Nie trzeba dowodów. Od razu wiadomo, że to ty. Ma ładną buźkę. To nie twój typ?
- Mój. I co z tego?
- I jeszcze jedno mam cię do zapytania. Dwa lata temu… Nie uczestniczyłeś w żadnym wypadku?
- Samochodowym?
- Tak.
- Było coś takiego. Wracaliśmy z imprezy…
- Po pijaku?
- Nie… Na haju.
- Jeszcze lepiej. Czerwone Volvo, to był wasz samochód?
- Tak.
- I mówisz to tak z zimną krwią?
- O co ci… Chyba nie myślisz, że to ja spowodowałem ten wypadek?!
- Tak właśnie myślę.
- Nie zabiłbym człowieka! Nie jestem potworem! W przeciwieństwie do ciebie…
- Do mnie? Jestem policjantem!
- Tak się śmiesznie składa, że pamiętam, wiesz? I nigdy ci tego nie zapomnę. Tego się nie da zapomnieć!
- To nie ja! O co ty mnie oskarżasz?!
- Ale wiesz o co chodzi.
- Jak mam nie wiedzieć? Przecież o tym było głośno. Wróćmy do wypadku.
- Coś ty się tak człowieku uczepił tego wypadku?! Nie moja wina! Co cię tak obchodzi ten wypadek?!
- Ta osoba, która zginęła to moja żona.
- I co? Mam ci współczuć? Masz to, na co zasłużyłeś. To nie ja, ale szczerze dziękuje temu, kto to zrobił!
- Zamknij się!!!
- To ty oskarżasz mnie o śmierć!
- Mógłbyś to zrobić! Całe życie tylko prowadzisz wojnę z prawem! Macie z tym całym Diegiem trzy miesiące w zawieszeniu! Nie dziwię się, że wylądowałeś w domu dziecka!
Tego dla Leona było za dużo. Do tej pory zachowywał spokój, ale miarka się przebrała. Coś w nim pękło. Zawsze był tylko wytykany palcami, jako ten gorszy. A ten człowiek, który wcale nie jest lepszy od niego mówi mu coś takiego?!
Złapał policjanta z koszulę i bez zastanowienia dał mu z pięści w twarz. Mężczyzna upadł głową uderzając o kant biurka. Leon postanowił to wykorzystać. I uciekł.
__________________________________________________
W miarę szybko rozdział? Akcja pomału się rozkręca. W następnym rozdziale obowiązkowo Leonetta.

Wariatkaaa<3
  • awatar un té quiero, un beso soñador ♥: Ojejciu, nie ma słów żeby opisać Twoje rozdziały! Piszesz w genialny sposób, rozdziały są długie, ale nie nudzą. Czytam je i jestem ciekawa co będzie dalej, masz po prostu ogromny talent!! :* Chciałabym kiedyś poczytać książkę na podst. Twoich opowiadań <3
  • awatar Gość: mi ogólnie się podobał. 1. Marcesca. awww. Hał słit ;))))) Tylko wiesz, reakcja Fran jak się obudzi. :/ Oł. 2. Diego. Lu chyba nie zauważyła, ale za miły dla niej to on nie był. Szkoda... A Ludmi chyba spodobało się takie spanie. mrrr. 3.German takie coś do Leona... Swoją drogą dlaczego German nie jest lepszy? Co on zrobił Leonowi??? Hmm. Excuse me o co come on? Jednym słowem rozdział jest piękny i słodki. cZekam na LeośNettE!
  • awatar Podemos hacer más si quieresツ: Twoje rozdziały są boskie!Pisz kolejny,jestem ciekawa z Leonettą! Zajrzyj do mnie,zaczynamy!<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hej! Z zabawy poznaj mnie wybraliście numerek 7 - Mój Styl. Proszę bardzo. Trochę tego jest
__________________________________________________
*RURKI I LEGGINSY*

Na co dzień zwykle wciągam na siebie kolorowe legginsy albo rurki. Koniecznie kolorowe! A jeśli to legginsy, to zawsze w jakieś wzory. Jednokolorowe są nudne. Nigdy takich nie zakładam. Nie wyobrażam sobie siebie bez tej części stroju. Nie za bardzo lubię spódnice - a sukienki to już w ogóle! - i naprawdę bardzo rzadko daję się przekonać, żeby je założyć.



*T-SHIRTY*

Gustuję w zwykłych t-shirtach, albo w bokserkach. Mam tylko jeden warunek: Muszą mieć nadruk. Obrazek, śmieszny, albo nie, jakiś napis - obojętne. Nie może być pusta.




*KRÓTKIE SPODENKI*

W gorące dni wybieram zawsze krótkie, dżinsowe szorty. Są ładne i wygodne.




*BLUZY*

Bluzy - też z nadrukiem. Zasuwane albo wkładane, nie gra roli.


*DODATKI*

Zawsze noszę ze sobą dodatki. Jakże by inaczej? Zawsze mam przy sobie zegarek, bransoletkę i naszyjnik. Bransoletki plecione, lub po prostu, ze sklepu. Naszyjniki. Zdecydowanie wolę długie. No i zawsze mam kolczyki. Najbardziej lubię długie, wiszące, ale jeśli trzeba wkówki też mogę założyć. Czasami zakładam kujonki ( nie to, że muszę tylko jestem modna, nie? )





*TORBY*

Do szkoły noszę tylko torby i ''niszczę sobie kręgosłup'' - ulubione zdanie mojej mamy .



*TRAMPKI*

Ukochana część garderoby. Ubóstwiam trampki! Mam ich 20 par. Część jest jednokolorowych, ale większość to zdecydowanie trampki we wzory. No i muszą być wysokie
Aż zrobię kolaż, bo by było za dużo tego

__________________________________________________

To tyle. I jak? Podoba wam się mój styl czy raczej dziwny?
Następny punkt piszcie w komach:

Wariatkaaa<3
 

 
Francesca właśnie jechała samochodem do domu z wielkich zakupów, kiedy zaczął padać deszcz. I to nie byle jaki. Z nieba woda lała się strumieniami. Prawie nic nie było widać. Do tego była straszna mgła. Po chwili w samochodzie coś łupnęło i zatrzymał się pośrodku drogi.
- Nie no po prostu świetnie! Akurat teraz! – wkurzona Włoszka walnęła w kierownicę.
Wyciągnęła z torebki telefon, żeby zadzwonić po swojego tatę. Niestety, jej zamiary nie zostały zrealizowane, ponieważ w urządzeniu wyładowała się bateria.
- Cholerne smartfony! Żrą tyle baterii, że dosłownie co minutę trzeba je ładować! I co ja teraz zrobię?!
Nie mogła bezczynnie siedzieć w samochodzie. Poczekała, kiedy deszcz trochę ustanie i wybiegła po pomoc. Kiedy dotarła do pierwszego lepszego domu, była przemoczona do suchej nitki. Zapukała do drzwi. Otworzył jej przystojny brunet.
- O matko! Cała zmokłaś! Wchodź! – chłopak bez żadnych ceregieli wciągnął ją do środka swojego domu.
Kazał Fran ściągnąć buty i poleciał po ręcznik.
- Tak w ogóle to jestem Marco… - podał jej rękę.
- Francesca. – odwzajemniła jego gest.
- Co cię tu sprowadza… Taką zmoczoną?
- Jechałam z centrum handlowego i akurat w ten deszcz siadł mi samochód.
- Masz pecha.
- Tak… Wiesz? Znam tu wszystkich, ale ciebie pierwszy raz na oczy widzę.
- Dopiero co przeprowadziłem się z Meksyku.
- Aż z tak daleka? Po co?
- Mama dostała tu pracę.
- Mieszkasz z nią?
- Tak.
- A gdzie ona jest?
- Nie martw się, nie ma jej w domu. – zaśmiał się. Włoszka się zarumieniła. – O Boże! Pewnie cię nogi bolą, a ja cię trzymam w korytarzu! Chodź.
Zaprowadził ją do salonu.
- Jesteś cała mokra. Poczekaj. Przyniosę ci coś do przebrania.
- Nie trzeba. Chciałam tylko zadzwonić do taty, żeby po mnie przyjechał.
- Zadzwonisz, ale nie w takim stanie. Nie w moim domu. – już go nie było.
Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie. Może jednak dobrze, że rozwalił jej się samochód?
Po chwili Marco wrócił z ubraniami.
- Mogą być moje rzeczy? Mojej mamy ubrań nie wolno mi ruszać.
- Jasne. Dziękuje. – powiedziała odbierając od niego rzeczy.
- Tam jest łazienka. – wskazał ręką drzwi po drugiej stronie korytarza.
Francesca poszła do wyznaczonego pomieszczenia. Zdjęła z siebie przemoczone ciuchy i założyła ubrania bruneta. Nie były na nią takie znów za duże. Musiały być stare, bo spodnie leżały prawie idealnie, a bluzka była tylko dwa rozmiary za duża. Wysuszyła włosy, powiesiła na grzejniku mokre ubrania i wyszła z pomieszczenia.
- Nie są aż takie duże, nie?
- No nie są.
- Chcesz coś zjeść?
- Nie, nie będę się narzucać…
- Daj spokój. Mogą być frytki i kurczak? Właśnie miałem jeść obiad.
- Pewnie. – posłała mu uroczy uśmiech.
Odwzajemnił gest. Brunet zaprosił Włoszkę do kuchni.
Przy jedzeniu porozmawiali trochę. Francesca już wiedziała, że spotkała miłość życia.


*********


- Odwaliło ci?! Miałeś mnie nie dotykać! – Ludmiła chciała uderzyć Diega w twarz, ale chłopak złapał ją za nadgarstek.
- Nie denerwuj się tak! Po prostu podobasz mi się.
- Co mnie to… Coś ty
powiedział?
- Podobasz mi się.
- Ja… Nie wiem, co mam powiedzieć.
- Nie podobam ci się?
- Nie. Tak. Nie. Nie wiem.
- Nie możesz nie wiedzieć czy ci się podobam, czy nie.
- Zmieńmy temat dobra?
- Ale dlaczego? Mi ten temat odpowiada. Chcę wiedzieć, na czym stoję.
- Ja nie chcę z tobą być. Jestem tylko ci potrzebna do łóżka. Prześpisz się ze mną, rzucisz i znajdziesz inną.
- Czyli ci się podobam?
- Skąd taki pomysł?
- Bo powiedziałaś, że nie chcesz ze mną być…
- Diego, co ma piernik do wiatraka? Nie, nie podobasz mi się. Koniec tematu.
Chłopak już się nie odezwał. Ludmiłę zaczęły dręczyć wyrzuty sumienia, że skłamała.
__________________________________________________
Wiem, wiem... Tyle nie było rozdziału, a ja odpalam z takim czymś... Sorry, ale nie mogę napisać dłuższego. Mam doła, bo pokłóciłam się z BFF i nie mam weny. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Następny może będzie lepszy.


Wariatkaaa<3
  • awatar Juleczka <3: Jeśli to jest prawdziwa BFF to na pewno się pogodzicie ! A jeśli chodzi o rozdział to extra ;)
  • awatar Gość: Podoba mnie się. ;) Przypisuję się pod tym pomysłem z Leonettą.
  • awatar Fans de Violetta ♥: Fajny <33 Marco mm jaki słodziak <33 Ciekawe co z Diemiłą ;3 Czekam na chociaż troszkę Leonetty <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Sorry, but today nie będzie rozdziału. Jestem taką idiotką!! Nie mogę napisać jednego durnego rozdziału! A to przecież nie było nigdy trudne. Co Jest?! Dlatego chcę was przeprosić. Wysilę wszystkie swoje szare komórki (których swoją drogą nie ma aż tak dużo) aby na jutro stworzyć rozdział.


Wariatkaaa<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zostałam nominowana przez bloga
underneath.it.all.pinger.pl


1. Do której klasy idziesz po wakacjach?
Idę do pierwszej gimnazjum.

2. Chce ci się iść do szkoły?
NIEEEEEEEEEE'!!!!!!!

3. Oglądałaś film ''3 metry nad niebem''?
Tak.

4. Czytasz moje opowiadania? Jeśli tak co o nich sądzisz?
Czytam. Są cudowne. Z każdym bardziej nie mogę się doczekać następnego.

5. Masz gg?
Niestety. Na moim komputerze ma jakiegoś wirusa.


Wariatkaaa <3
  • awatar Gość: Aaaa. Czyli już trochę o tobie wiem. :*
  • awatar Leonetta - Kryminał bez końca: @gość: wiem, ale na razie nie mam końcówki. Muszę się jeszcze trochę pomęczyć nad rozdziałem. Może dodam jutro
  • awatar Gość: No fajnie ;) Kiedy dodasz nexta ? Cały czas każdy czeka, a tu nic.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć! Dzisiaj może dodam rozdział, ale nie obiecuję. Mam prośbę. Dobijmy do 160 odwiedzin na tym blogu:
http://lovekoki457.pinger.pl/
Zostało 7 odwiedzin! Liczę, że nam się uda!

Wariatkaaa<3
 

 
Podoba wam się mój nowy wygląd na bloga? Kody wzięłam z bloga Niny:
http://niina.kody.pinger.pl/


Wariatkaaa<3
 

 
Zorganizowałam nową zabawę. Mianowicie, jak mówi tytuł - Poznaj mnie. Chyba znacie jej zasady, co nie? Po prostu wybieracie numerek.
]

Wariatkaaa<3
  • awatar Gość: 8. :/ ale pewnie będzie 7. :/ i tak fajnie.
  • awatar Juleczka <3: 7
  • awatar Gość: 7
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

leonettakryminal
 
diecesca2
 
Ja to czytam i ani mi się waż zawieszać bloga. Piszesz świetnie! Nie przejmuj się jakimiś gośćmi. Sami nie mają blogów i nie wiedzą, jak ciężko pisać coś tak cudownego, jak ty piszesz. Więc się nie przejmuj! Jesteśmy z tobą!!!!!!!!!!


Wariatkaaa<3
 

 
Violettę w środku nocy obudził dźwięk telefonu. Zaspana podniosła się z sofy i zauważyła, że zasnęła w ubraniu. Spojrzała na wyświetlacz telefonu. Dzwonił German.

*rozmowa telefoniczna*

V: Halo?
G: Violetta?
V: Cześć tato. Czemu dzwonisz?
G: Przepraszam, że dzwonię o takiej godzinie… Spałaś?
V: Tak.
G: Przepraszam. Ale muszę ci powiedzieć, że dzisiaj nie wrócę do domu na noc. Jutro raczej też nie.
V: Dlaczego?
G: Praca. Poradzisz sobie słońce?
V: Jestem dorosła, tato!
G: Wiem, wiem. Violetto…
V: Tak?
G: Ten chłopak… Leon.
V: Co z nim?
G: On mówi, że to ty się po niego przystawiałaś…
V: Co?! Tak powiedział?!
G:Tak. Mogłabyś mi powiedzieć, jak to naprawdę było?
V: Noo… On zostawił w knajpie telefon i szefowa mnie poprosiła, żebym pobiegła i mu go oddała. Wtedy on zaczął się do mnie przystawiać.
G: Violu… Czy ktoś to może potwierdzić?
V: Tak. Ludmiła i Francesca. Mówiłam im o tym, więc…
G: Nie o to mi chodzi, kochanie. Czy ktoś to widział?
V: Nie wiem… A przynajmniej nie osoby, które znam…
G: No nic. Zostaje nam tylko liczyć, że chłopak się przyzna. Nigdy wcześniej go nie widziałaś?
V: Nie. To znaczy… On poprzedniego dnia też był w kawiarni.
G: Ale nie zaczepiał cię? Nie rozmawiałaś z nim?
V: Nie… - Violetta w myślach błagała, żeby ojciec nie zauważył wahania w jej głosie. – Ja tylko dawałam mu zamówienie.
G: A był z kimś?
V: Tak, z kolegą. Chyba miał na imię Diego.
G: Dobrze. Dziękuje kochanie. Śpij dobrze. Buziaczki.
V: Pa.
Po tej rozmowie szatynka zaczęła się zastanawiać, dlaczego nie powiedziała ojcu o wcześniejszych spotkaniach z Leonem. Mogła przecież przez to zatajanie mieć kłopoty z prawem. Co z tego, że jej ojciec jest policjantem? Jeszcze przez nią straci pracę. Ani się zorientowała, a znowu usnęła.


*******


- Cholera! Nie mam żadnej piżamy, która nie jest tak krótka jak ta? – Ludmiła nagle uświadomiła sobie, że nie ma żadnej piżamy ze spodenkami. W dodatku nie miała żadnej długiej koszuli nocnej. Tylko takie do połowy uda. Ta, którą miała, była jeszcze krótsza.
Modliła się w duchu, żeby Diego tego nie wykorzystał. Odetchnęła i wyszła z łazienki. Skierowała się do salonu, gdzie chłopak oglądał telewizję.
- Wow! To dla mnie się tak odstawiłaś, kotku? – ku przerażeniu blondynki podniósł się z kanapy.
- Nie! Siedź tam! – wystawiła przed siebie ręce w geście obronnym.
- O co ci chodzi? – zapytał Diego, ale posłusznie usiadł.
- O nic! Ale zostań tak jak siedzisz!
- To chodź tu do mnie.
- Nie!
- Dlaczego? O co ci chodzi?
- Masz mnie nie dotykać, jasne?! Albo wylecisz stąd!
- A, o to ci chodzi! Nie bądź taka. To czemu mnie prowokujesz?
- Wcale cię nie prowokuję!
- Nie? A ta koszula? Nie mów mi, że nie masz dłuższej. Prosisz się o to, żebym cię podotykał.
- Nie! Przestań! – mówiła zestresowana. – Jestem genialna! Pozwoliłam u siebie nocować gwałcicielowi! – nie zdawała sobie sprawy, że powiedziała to na głos.
- Ej! Nie jestem gwałcicielem!
- Powiedziałam to na głos?
- Tak. Czuję się urażony. Moja fałszywa dziewczyna ma mnie za gwałciciela. Nieźle.
- Na pewno nic mi nie zrobisz?
- Co mogę ci zrobić?
- Obiecaj, że nawet mnie nie dotkniesz!
- Jeśli od tego masz przestać się trząść ze strachu… Obiecuję, że nawet cię nie dotknę.
- Nie wierzę ci!
- Co jak co, ale umiem dotrzymać słowa.
- Oby.
- Chodź. – chłopak poklepał miejsc koło siebie na kanapie.
Blondynka nie pewnie podeszła do chłopaka i zajęła miejsce obok niego. Objął ją ramieniem. Chciała się odsunąć.
- Od tego nie dam rady się powstrzymać.
Diego nachylił się nad nią. Jeśli Ludmiła chciała jeszcze coś powiedzieć, to i tak nie mogła, bo usta chłopaka dotknęły jej ust.
__________________________________________________
W końcu jakoś udało mi się napisać ten rozdział. Wasze pomysły na pewno wykorzystam. A jakie wrażenia po tym rozdziale?

Wariatkaaa<3
 

 
Dziękuję za pomysły. Postaram się z nich skorzystać bo są naprawdę cudowne. Wielkie dzięki.


Wariatkaaa<3